Znowu idę lasem. Idę poszukać odpowiedzi na pytania…opowiem Ci co mi się śniło i nad czym rozmyślam. Powiem Ci za czym tęsknię a co dawało mi ostatnio powody do uśmiechu. Zapytam co powinnam zrobić i w którą stronę iść żeby dojść do celu.

Opowiem Ci o moim planach i marzeniach.Popatrzymy razem na piękne widoki i posłuchamy jak szumi las…pod nogami szeleszczą Nam liście jakby ktoś jeszcze za Nami szedł. Ale nie ma tu nikogo…

Patrzę na Twoją minę i czasami widzę uśmiech a czasami lekki grymas. Dobrze, że rozumiemy się bez słów…

Idziemy pod górkę i czasami jest ciężko ale wiem, że warto bo zawsze im bardziej nieznana i ciężka ścieżka tym wspanialszy widok. Idę przodem a Ty idziesz za mną…

Ciągle Ci się żale i chyba za często mówię o sobie. Wybacz ale Tylko Ty mnie rozumiesz i się nie krępuje…

Przez cały tydzień dużo się uśmiecham i to jest chyba trochę jak z noszeniem makijażu czy stanika…czasami masz ochotę być bez niego i poprostu odpocząć przy kimś przy kim możesz być sobą i czuć się swobodnie. Nie zawsze da się trzymać emocje na wodzy.

Las jest pełen kolorowych liści…wiecej widać ich ma ziemi niż na drzewach. Jesień potrafi być piękna. Podobno kojarzy się z przemijaniem ale przecież po zimie wyrosną nowe liście. Znowu będzie zielono…

Teraz ja zaczynam milknąć…jestesmy już chyba blisko celu i zaraz skończy się ścieżka. To dziwne, że sama droga na szczyt daje Nam więcej przyjemności niż samo go zdobycie.A może człowiek tak jest już skonstruowany, że wiecznie mu mało i jak ma już jedno to chce więcej.

Zaraz musimy wracać…zrobie jeszcze tylko kilka zdjęć na pamiątkę. Lubię fotografie bo zatrzymują momenty…jest tutaj tak pięknie a nigdy nie wiadomo czy jeszcze tu razem wrócimy…

Wracamy. Zaraz będziemy przy aucie a Ty nadal milczysz…

 

 

miłość…tą prostą i skromną…

Czym jest właściwie miłość?

Przyjdź do mnie i powiedz mi, że wszystko będzie już dobrze. Pozwól mi na chwilę zapomnieć o problemach…bądź obok kiedy cały świat będzie przeciwko mnie. Tylko Tobie mogę powiedzieć wszystko nie czując wstydu…

Zrób mi ciepłą herbatę i zapytaj jak minął dzień. Chce znowu czuć się bezpieczna…

Chce oglądać z Tobą filmy i śmiać się do łez z głupot które tylko my dwoje rozumiemy. Baw się moimi włosami kiedy usypiam…

Chodźmy na spacer milcząc nie czując niezręcznej ciszy…

Pozwól mi robić to co lubię i wspieraj w realizowaniu marzeń…

Miłość to codzienność i proste gesty dzięki którym czujesz się wyjątkowa…miłość to wspólne śniadanie i moment w którym słyszysz ten znajomy głos i już wszystko staje się lepsze. Miłość to znalezienie chwili w pracy żeby wysłać „kocham Cie”, „tęsknię” lub „miłego dnia” ….

Miłość jest wtedy kiedy wiesz, że nie słodzę kawy i jaki smak lodów lubię najbardziej…kiedy powiesz mi żebym odpoczela bo miałam szczególnie ciężki dzień…

Chce jechać z Tobą daleko nie myśląc dokąd dojedziemy bo wszędzie będzie dobrze bo jesteś obok…Ty.

Naucz mnie znowu cieszyc się  z małych rzeczy i nie bać się co przyniesie jutro.

Miłość to drobne gesty o ogromnej sile. To wspólne wspomnienia…

Znajdź chwilę w ciągu dnia by pocałować mnie w policzek albo chociaż na chwilę musnąć moją dłoń tak żebym czuła że jesteś. Wyślij mi spojrzenie kiedy jesteśmy w towarzystwie po którym będę wiedziała, że jestem dla Ciebie najważniejsza na świecie.

Chce o Ciebie dbać i stworzyć dom do którego będziesz wracał każdego dnia…

Zabierz mnie znowu w te wszystkie wspaniałe miejsca które bez Ciebie już nie były takie wyjątkowe. Chce znowu uśmiechać się sama do siebie kiedy pomyślę o Tobie jadąc autem czy robiąc zakupy…

Proszę weź mnie za rękę i pokaż mi miłość…tą prostą i skromną…tą nieskończoną i ogromną…

słowa…

Dlaczego lubię pisać? Chyba to taka moja własna forma terapii. Pamiętam jak w gimnazjum pisałam wierszyki o moich pierwszych miłosciach. Przychodziło mi łatwo dobierać słowa do rymu. Zazwyczaj pisałam wtedy kiedy obiekt moich westchnień nawet nie wiedział o moim istnieniu…albo nie chciał wiedzieć…wsumie nie ważne ale zmierzam do tego, że pisanie pomagało mi uwolnić uczucia…

Lubię rozmawiać ale chyba jest bardzo małe grono przed którym potrafię być sobą.  Chyba prościej jest rozmawiać o pogodzie czy przepisie na ciasto…w tych tematach łatwiej dostosować się do reszty.

Wydaje mi się, że nie potrafię przypasować się do standardu…do pogoni za tym co jest materialne i „właściwe”. Chyba wole żyć marzeniami i wierzyć w ludzi…tylko wtedy nie można podchodzić do nich zbyt blisko żeby się nie zrazić. Myślę że jakbym miała do wyboru duży dom a małe mieszkanko z widokiem na morze to wybrała bym to drugie…dom jest taki materialny a widok był by jak balsam dla duszy każdego ranka. Muszę czuć to „coś”…

Często pisze o Norwegii i dlaczego tak dobrze się tu czuje. Mimo, że życie pokazało mi swoje okrutne oblicze i wyrwało kawałek serca to chyba nic tak nie kształtuje osobowości jak ból…tutaj natura pozwala mi w ciszy odszukać ostatnie kawałki siebie…posłuchać szeptu wiatru lub poczytać książkę w towarzystwie drzew i śpiewu ptaków. Człowiek czasami czuje się mniej samotny spacerując sam po lesie niż siedząc w autobusie pełnym ludzi…

Mam to szczęście wsiadając rano do auta patrzeć na las i góry a jedząc śniadanie w pracy morze…ten piękny widok to dla mnie największy dowód na istnienie Boga…

…jestem kobietą

Któregoś dnia obudzisz się rano i popatrzysz w lustro…robisz to pewnie każdego dnia poprawiając włosy, mając zęby czy robiąc makijaż. Tylko pewnie nie zawsze zadajesz sobie to pytanie. Kim ja właściwie jestem? To odbicie przecież tak bardzo się zmieniło…lustro też nie jest to samo…tylko oczy te same. Oczy które już dużo widziały i jeszcze tyle zobaczą…oczy które widziały to czego tak bardzo się bały. Oczy które wylały już tyle łez…smutku i radości.

Jeszcze nie dawno patrzyłaś w lustro szykując się do szkoły a mama czesała Ci włosy…teraz malujesz usta i idziesz wypić ostatni łyk kawy bo zaraz obudzi się Twoja córka…

Jestem kobietą…najbardziej kruchą i najsilniejszą istotą na świecie. Tak łatwo mnie skrzywdzić drobnostką i słowem a tak cierpliwie znoszę trudności…tak często chciała bym żeby ktoś się mną opiekował a tak bardzo sprawia mi przyjemność pomaganie innym…

Tak bardzo lubię rozmawiać z ludźmi a tak często uciekam do samotności. Zakładam słuchawki na uszy i uciekam w marzenia…

Wiem, że ciężko Nas zrozumieć. My czasami chyba same nie rozumiemy siebie…

Podobno prawdziwy mężczyzna powinien pozwolić mi być ta księżniczka o której marzyłam być jak byłam małą dziewczynką. Przecież nie jesteś po to by „deptać” marzenia i za wszelką cenę ściągnąć mnie z chmur na ziemię…pozwól mi wierzyć, że książę na białym rumaku istnieje i któregoś dnia uwolni od złego smoka…

Zawsze będzie mi bardziej zimno i będę miała chłodne dłonie…zawsze będę się bardziej bała i wszystko mocniej przeżywała. Taka moja wada…i moja zaleta.

Będę marudzić, że na pewno przytyłam…że źle wyglądam i że nie mam w co się ubrać chociaż szafa mi się nie domyka…będę się wzruszać oglądając film i denerwować bez powodu…

Będę też silna,dumna i ambitna. Bede dążyć do celu chociaż czasami będzie się wydawać, że błądze…bede mieć swój honor. Dla moich kochanych bliskich zrobię wszystko i oddam serce…tym ktorzy mnie zranili bedę wybaczać ale już zawsze będę pamiętać…

Teraz psikam się moimi ulubionymi perfumami nie dla kogoś…robię to dla siebie. Nauczyłam się tego, że czasami zasługuje by się rozpieszczać. Nie będę czekać aż ktoś zrobi to za mnie…jestem kobietą…jestem silna i samodzielna…

 

Photo by – Aleksandra Dębiak photography

Ciemna strona Norwegii

Dzien dobry w ten szary deszczowy dzień. Pogoda idealna na kawałek czekolady i wieczór przed telewizorem lub książce. Ja ostatnio znowu odwiedziłam bibliotekę w poszukiwaniu skarbów 😊

Ostatnio zainteresowały mnie norweskie książki pisane na podstawie faktów. Okazuje się, że jest bardzo sporo z mojej okolicy a nawet z małej miejscowości w której teraz mieszkam.

Okazuje się, że Norwegia nie jest taka do końca idealna jak Nam się często wydaje a lasy które Nas otaczają kryją wiele tajemnic…

Może nie bez powodu Norwegia słynie z wielu pisarzy kryminałów? A kilku z nich też mieszka tuż za rogiem 😉  ciekawie czyta się o miejscach którymi przyjeżdżasz prawie każdego dnia. Bez problemu patrzysz przez chwilę na znajome sklepy,ulice,domy oczami autora książki…

Jørn Lier Horst ze Staver czy Frode Larsen z Larvik są autorami wielu znanych kryminałów.

A może znasz historię 8 letniego chłopca z Kodal ? Książka jest napisana na faktach. Opowiada o jego narodzinach, radości babci, o miłości dziadków i dzieciństwie na ich ogrodzie…o problemach z ADHD, zachowaniu jego mamy i stosunku chłopca do jej nowego partnera. Chłopiec przychodził tak pobity do szkoły że przyjaciele pytali kim jest jak chciał się z nimi pobawić bo nie mogli go poznac. Kilka razy trafił do szpitala…w kraju nadzoru BARNEVERNET i bez stresowego wychowania dzieci…zostal zamordowany przez partnera matki.

A może ktoś z Was słyszał o jeziorze Goksjø kolo Sandefjord? Pewnego razu 12 letnia dziewczynka pojechała na rowerze tam popływać i już nie wróciła do domu…

Jest też książka „Bad Boy” o mężczyźnie z tatuażem na szyji…tak tak często jeździł autobusami w Larvik. Może wiecie czym się zajmował wcześniej i ile osób przez niego cierpiało?

Wybaczcie,że w takim mrocznym klimacie ale uważam że mieszkając tu warto znać historię tego miejsca…i to co powtarzam zawsze…uwielbiam słychać ludzi. Którzy mają coś ciekawego do powiedzenia…

Teraz czytam książkę „Lyspunktet” o dziewczynce która przez całe dzieciństwo bała się o swoją mamę. Widziała jak była bita przez ojca dziewczynki i cały czas starała się ja chronić…mimo tego, że sama była tylko dzieckiem…

Mimo, że norwegowie należą do jednych z nieszczęśliwych narodów to z drugiej strony też zmagają się z dużą częścią ludności która cierpi na choroby psychiczne. Na północy kraju często brakuje słońca a w związku z tym witaminy D która wpływa na nasze zdrowie fizyczne ale i psychiczne. Podróżne do Hiszpanii by „naładować baterie ” są bardzo popularne ale na pewno nie każdy z nich korzysta. Są też miejsca w których domy są bardzo daleko od siebie czyli czasami może brakuje kontaktu z drugim człowiekiem. Natura potrafii koic zmysły ale ciemny las z dala od cywilizacji może działać w odwrotny sposób…

…a może te wszystkie opowieści o trolach mają „ziarenko prawdy ” ? Może to one grasuja w lesie ?

Wierzysz w duchy? Może znasz historię „szarej damy” … prawie 300 lat temu 18 letnia pokojówka Elise została porwana przez Pettera Wessel.  Utonela w studni a jej dusza nigdy nie zaznala spokoju…podobno do dziś słuchać nocą w Stavern jak krzyczy ” Peter! Peter! ” historię o niej możemy poznać między innymi w książce „Toja  og losen ” czy bajce dla dzieci ” Jakten på den grø dame” . Elise byla kiedys gosciem pokoju 216 w hotelu Wasillioff i podobno do teraz straszy tam gości…

Taka troszkę ciemniejsza strona Norwegii…jednak nie mniej ciekawa…

Angelika.J dziękuję za polecone książki 🤗🤗

 

Photo Bovver Group

 

 

 

„Z językami wszedzie jesteś w domu”

Dzisiaj chciała bym wrócić do tematu języka i nauki…nie chce żeby to był kolejny nudny pouczający post i może trochę męczę temat ale uważam że warto…

Czy nie jest tak, że jeśli  kogoś spotykasz i zamienisz z nim kilka zdań to potrafisz go ocenić po sposobie wypowiedzi ?  Czy kiedy piękna kobieta używa przekleństw jak przecinków będzie nadal tak atrakcyjna w oku i „uchu” mężczyzny? Czy może zabierze na kolację ta drugą niby mniej ładną ale którą miło i mądrze posłuchać… ? Lubisz słuchać muzyki w aucie i denerwuje Cię kiedy piosenka ciągle się zacina…?

Wydaje mi się, że podobnie jest z Nami którzy mieszkają za granicą. Często słyszę jak ktoś narzeka że tutejsi są nie mili, dziwni itp… ja też mówiłam to zapewne niejednokrotnie. Tylko czy bariera między Nami nie jest właśnie język? Może my się wydajemy też troszkę ” dziwni ” jak przychodzimy do pracy i opowiadamy, że JA BYĆ WCZORAJ PRACA…. tak wiem, że na wszystko trzeba czasu ale też i CHĘCI ! My Polacy nie należymy do tolarancyjnych ludzi i też raczej byśmy nie okazywali ciągłego zrozumienia i cierpliwości…

1 września minie 4 lata od mojej wyprowadzi tutaj. Cały czas staram się zgłębiać w język i staram się uczyć kiedy tylko mam okazję. Kursy tutaj w Norwegii są bardzo drogie ale można zacząć innymi drogami. W domu można korzystać z kursów internetowych a praktyki uczyć w codziennym życiu 😉

Kursy języka norweskiego

Powyżej podaje link do świetnej platformy z której korzystam.

http://eskk.pl to szkoły i kursy które prowadzą wykwalifikowani nauczyciele. Między innymi jest tam właśnie norweski! Uważam że, jest świetna alternatywa dla tych którzy chcą zacząć naukę lub powtórzyć materiał lub się  po prostu podszkolic. No i dowiedzieć więcej o Norwegii 💚

Uważam, że jest to też świetne rozwiązanie dla mam które nie zawsze mogą sobie pozwolić wyjść z domu na kilka godzin a tutaj możemy się uczyć o każdej godzinie. Kiedy maluszek śpi… jeszcze trochę i przyjdzie jesień…można zrobić gorącą herbatę,otulic się w ciepły kocyk i wyruszyć w krainę fiordów przed ekranem laptopa 😊

” Język jest mapa drogową kultury. Mówi Ci z kad ludzie pochodzą i do kad zmierzają ” Rita Mae Brown

Zgadzam się w 100 % z tym cytatem. Ciężko jest kogoś poznać, zrozumieć i polubić kiedyś brakuje między Wami rozmowy. To jest trochę jak z próbowaniem nowych potraw. Każdy kraj używa innych przypraw lub ma inne przyzwyczajenia wyciągnięte z domu rodzinnego i tradycji. Posmakuj „jezyka” by poznać człowieka i nowy kraj…inny język to na pewno inna wersja życia…

Nie można dokładnie określić ile słów ma język norweski bo słówka przychodzą a inne wychodza z użytku. Słownik z 2014r zawiera ich 300 000 czyli w porównaniu z polskim czy angielskim bardzo mało 😉 gramatyka też jest o wiele mniej skomplikowana niż nasza.

Życzę powodzenia !

Lykke til ! ☺

 

 

 

 

 

 

 

Uśmiech…

Chciała bym się z Wami podzielić historią pewnej dziewczyny. Znam ją bardzo krótko ale bije od niej takie ciepło że często na przerwie siadamy razem i rozmawiamy jakbyśmy znały się od dawna…bez wstydu i kompleksów o wszystkim…

Za granicą jest jest często tak, że nie każdy rozumie w jakiej sytuacji jesteś i dlaczego właściwie tu jesteś skoro nie do końca Ci się podoba. Ta dziewczyna jest z Ameryki Południowej  czyli doskonale rozumie jak to jest być „daleko” …

Często widzę że przychodzi rano i ma łzy w oczach ale jak tylko zobaczy że patrzę w jej stronę to się uśmiecha. Tak jak ja biegnie od razu do automatu z kawą bo w domu nie było czasu. Jest samotna mamą trójki dzieci…

Któregoś dnia na przerwie weszliśmy na temat tego jak to się stało że tu jesteśmy. Jak wyglądało nasze życie przed przyjazdem tu i jak wygląda teraz. Obie mamy teraz trochę ciężko ale kiedy ona zaczęła mówić o swojej historii to miałam gęsią skórkę na rękach i było mi wstyd, że tak często narzekam…

Opowiadała mi o swoim dzieciństwie, że wie co znaczy być biednym i głodnym. Miała dużo rodzeństwa a ojciec nigdy nie przynosił wypłaty do domu tylko wolał ją przepić… mówiła, że czasami musieli iść do lasu nazbierac czegoś żeby mieć dodatek do ryżu. Kiedy miała 11 lat jej mama odeszła od taty a obowiązki wychowania spadły na nią…w wieku 11 lat musiała przejąć zadanie mamy która pracowała na dwie zmiany. Mama była bardzo nerwowa i kiedy wracała z pracy zmęczona a coś było nie zrobione jak trzeba dziewczyna dostawała w twarz. Ale mówi, że kocha swoją mamę i nie czuje do niej żalu… z tatą też ma kontakt. Rodzeństwo do niej dzwoni żeby wysłała pieniądze ale nikt nigdy nie zapyta jak się czuje i czy sama nie potrzebuje pomocy.

Do Norwegii wyjechała z 6 miesięcznym synkiem…ktorego wychowywała sama. Z tak małym dzieckiem wyzwaniem wydaje się czasami wyjście na zakupy a co dopiero wyjazd do innego kraju…

Z zaplanowaną praca jednak nie wyszło ale…dziewczyna spotkała miłość. Mężczyzna pokochał jej synka. Wszystko zaczęło układać się jak w bajce. Doczekali się też córeczki. Stała praca, dzieci i kochający mąż.

Jednak po czasie coś zaczęło się zmieniać. Rozmawiali coraz mniej a on zaczął skarżyć się na depresję i samotność. Z pochodzenia był Niemcem i chciał wyjechać z Norwegii i wrócić do Niemiec. Znaleźli wspólne rozwiązanie i zostali w Norwegii ale wyprowadzili się do miasteczka blisko promowisku i lotniska tak żeby częściej i prościej odwiedzać rodzinę. Dziewczyna zostawiła dobrze płatna pracę i dawne życie…tam czekało ja zaskoczenie…inna kobieta.

Znowu została sama…z 2 dzieci i bez pracy i ze złamanym sercem. Opowiadała mi o nim i mówi że to szanuje, że mimo wszystko dzięki niemu jej życie przez chwilę było idealne i za to mu dziękuję….

Teraz jest mama 3 dzieci. Kolejna miłość okazała sie znowu pomyłka chociaż często widzi tatę swojej najmłodszej córki to o wszystko musi walczyć sama. On jest kiedy jest dobrze…

Mimo wszystko na jej twarzy widzę tak często usmiech. Mówi mi że zawsze kiedy traci nadzieję Bóg wysyła jej osoby które jej pomagają i dają szansę. Jest bardzo cierpliwa i dobra mama…mowi, że kiedy ma dość myśli o tym jakie ona miała dzieciństwo i nie chce żeby jej dzieci czuły to samo.

W życiu spotykam dużo osób ale Ci którzy mieli ciężko w życiu dają drugiemu człowiekowi więcej ciepła niż Ci którzy mają i mieli wszystko…

Czasami wydaje mi się, że te przykre rzeczy które Nam się przytrafiają uczą Nas jeszcze większego szacunku do tego co mamy. Zaczynamy zauważać te małe drobne rzeczy wokół Nas … bardziej cenimy pomoc i rozmowę z drugim człowiekiem. Dopiero z biegiem czasu możemy stwierdzić że to co było kiedyś nudną codziennością bylo takie piękne…

Każda osoba która spotkamy na swojej drodze czegoś Nas uczy. Wystarczy tylko nauczyć się słuchać…i częściej odwzajemniać UŚMIECH

Photo by @bovvergroup

 

 

 

Kawa z ciszą

Czasami się zastanawiasz czego tak naprawdę pragniesz w życiu? Na pewno szczęścia i poczucia stabilności. Pragniesz drugiego człowieka i jego uwagi…

Znasz to uczucie kiedy czujesz się cholernie samotnie a uciekasz jeszcze bardziej od ludzi ? Grono Twoich przyjaciół i znajomych jest coraz mniejsze ale osoby te są szczególnie Ci bliskie. Nie gonisz już za ludźmi…wiesz, że lepiej się spotkać z kimś raz na jakiś czas ale porozmawiać szczerze i bez obaw niż mówić bez sensu godzinami z byle kim. Myślisz że to dojrzałość czy może strach ?

Może ostatnio było zbyt wiele osób które nadużywły Twojej naiwności. Może źle doświadczenia uczą ostrożności…czy może jednak jest tak, że kiedy czujesz się samotny to jeszcze łatwiej wpaść w ramiona kogoś kto na to nie zasługuje? Wtedy chyba zachłaniej szukamy rozmowy i wydaje się, że pierwsza osoba która poświęca Nam czas jest dobra…łatwiej wpaść w pułapkę.

Z drugiej strony każdy nawet ten zły człowiek czegoś Nas uczy. Ważne byś nie dał się czuć gorszy i pozwolił „deptać” swojego honoru.

Nigdy nie wolno przestać wierzyć w drugiego człowieka mimo tego, że ktoś tak bardzo zadrwił z Twojego zaufania. Ciągle słyszysz te dobre i źle słowa na przemian i pierwszą reakcją jest szukanie winy w sobie… może ma rację? Ale przecież wcześniej było zupełnie inaczej ?

Przestań się w końcu zadreczac. Idź gdzieś daleko i poczekaj. Jeśli ktoś będzie chciał być obok Ciebie znajdzie Cię na końcu świata. Zacznij rozmawiać z innymi i rób to co sprawia Ci przyjemność…bez niego. Naucz się słuchać siebie bo nikt nie zadba o Twoje dobro jeśli Ty sam tego nie zrobisz.

Czasami może lepiej wypić kawę w ciszy…wlasnie w samotności. Nie myśl wtedy o tym że jesteś sam. Spróbuj wsłuchać się w śpiew ptaków lub popatrzeć  przez okno jak wstaje nowy dzień. Ten dzień wstaje dla Ciebie…

Ciężkie chwilę uczą wartości do samego siebie i do życia. Pokazują kto jest prawdziwy i na kogo można liczyć a kto tylko dużo mówi…

Nikt nigdy nie obiecywał, że będzie łatwo ale wiesz co …? Wiem że jesteś w stanie udźwignąć więcej niż Ci się wydaje.

Z czasem się przekonasz, że te wszystkie przykre słowa które słyszysz nie dotyczą Ciebie tylko są lustrzanym odbiciem osoby która to wymawiała.

A Ty potraktuj to jako jeszcze większą motywację do zmiany siebie i swojego życia na lepsze 💜

 

List do córki

Witaj na świecie córeczko. Widzimy się pierwszy raz… Tak bardzo nie mogłam się doczekać kiedy Cię zobaczę i w końcu jesteś. Jest godzina 13.58 …czwartek. Rok 2015.

Jestem tak bardzo zmęczona i tyle nie spałam ale cała noc na Ciebie patrzę. Jesteś taka malutka…to Ty miałaś tak często czkawke u mnie w brzuszku…

Jesteśmy już razem w domu. Wszyscy chcą Cię zobaczyć i mówią że czas szybko leci i jeszcze trochę i będziesz biegać… teraz jesteś taka malutka…

Dopiero się poznajemy. Czasami płaczesz a ja płacze razem z Tobą bo nie wiem czy wszystko robię dobrze. Prawie nie spie i ciągle mam Cię obok siebie…teraz muszę się wszystkiego nauczyć. Jednak bycie mama nie jest takie proste… Ale jak się kogoś kocha to chce się zrobić dla niego wszystko co najlepsze…

Dzień dobry córeczko…masz już 20 miesięcy. Jest lato… rok 2017. Biegasz po plaży i wrzucasz kamyczki do wody krzycząc „chlap, chlap ” …czas tak szybko leci. Jesteś już taka mądra. Patrzę na Ciebie i teraz wiem czym jest miłość. Miłość do dziecka. Chciała bym Ci dać wszystko co najlepsze..uchronić przed każdym złem. Dużo myślę o przyszłości…tyle jeszcze muszę Cię nauczyć a jednocześnie muszę Ci pozwolić czasami popełniać błędy…

Minie tak dużo czasu zanim zaczniesz odróżniać dobro od zła. Pamiętaj, że ja zawsze będę obok…porozmawiam z Tobą i Cię wyslucham. Wiem, ze przychodzi taki czas, że źle dobrany kolor paznokci lub „kosz” od chłopaka może wydawać się końcem świata…że będziesz miała mnóstwo marzeń i bujała w obłokach… a ja będę Twoja mamą która zawsze będzie Cię wspierać. Wiem, ze minie dużo czasu zanim zrozumiesz, że chce dla Ciebie jak najlepiej…że będzie Ci się wydawało, że „gadam” głupoty…

Pewnie nie jeden książę na białym koniu złamie Ci serce…a może poznasz jedyną miłość do końca życia ? Nie ważne…ważne żebyś była szczęśliwa. Znała swoją wartość i była samodzielna. Jednocześnie chce Cię nauczyć dobra i szacunku do ludzi. Uśmiech i dobre serce otwiera drzwi…otwiera drzwi dobra i zła ale przyjdzie czas, że nauczysz się dokonywać właściwego wyboru…a jeśli nie to pamiętaj, że będę obok…

Teraz jesteś jeszcze malutka…chce Ci pokazać świat. Oczami i sercem mamy… pokaże Ci kolory i piękne widoki. Smaki i zapachy…dzieciństwo wpływa na to kim jesteśmy jak dorosniemy. Czeka mnie tak trudne zadanie. Teraz nie mogę myśleć tylko o sobie…teraz moje serce jest przy Tobie.

Widzę jak momentami przerywasz zabawę i patrzysz czy jestem obok…

Oczywiście, że jestem i będę zawsze. Co by się nie działo i nawet jak będziesz myślała że jestem daleko…

Moomintroll

Dzisiaj z okazji wolnego dnia wybraliśmy się z Laura na wycieczkę do biblioteki. Jedno z naszych ulubionych miejsc 💛

Na dziale dziecięcym od razu wpadła mi w oko postać Muminka na książce. Moja ukochana bajka z dzieciństwa. Chociaż strasznie się bałam Buki i musiałam zasłonić oczy albo uciec na moment do drugiego pokoju to i tak bajka była dla mnie magiczna. Kiedy Laura zajęła się malowaniem i kredkami ja wzięłam się za czytanie.

Przy okazji zapisałam kilka słówek do przetłumaczenia ☺ już kiedyś pisałam,że książki dla dzieci to wspaniała forma nauki norweskiego.

Fremmede lyder – obce głosy

Hviske – szeptac

Snike seg – skradac się

Høre fottrinn – słyszeć kroki

La meg se – pozwól mi zobaczyć

Et fyrtårn – latarnia morska

Stive – sztywniec

Beskjemme – zawstydzic

En frykt – lęk,  trwoga , obawa

Knirke -skrzypiec

Døren knirket – drzwi skrzypnely

Rasling – szumiec, szemrac, pobrzekiwac , szelescic

Taus – cichy, niemy

En stukk – tynk

Styrte – upasc, zwalić się , runąć

Å hamre på døra – walić w drzwi

Et fotspor – ślad

Ulte – zawył

Behold – bezpieczny, nienaruszony, nietkniety

Opplevelse –  przeżycie,  zdarzenie

Trochę straszne te słówka prawda ? 😉 nie…to tylko o małym nie groźnym duszku którego spotkał muminek 😊

Zapowiada się deszczowy tydzień więc na pewno jeszcze zrobimy sobie wycieczkę do biblioteki w tym tygodniu. Obiecuję wrócić z nową porcją norweskiego 😄

 

Miłego dnia ! ☔💧🌂