God jul !  Wesołych świąt !

To już moje czwarte święta Bożego Narodzenia w Norwegii. Myślę, że są tak samo piękne jak i w Polsce bo nie ważne gdzie jesteśmy .. ważne by najbliższe naszemu sercu osoby były przy Nas. Rodzinną i świąteczna atmosferę pełną tradycji i smaków z dzieciństwa można stworzyć wszędzie. Przy okazji miło jest poznać styl obchodzenia świąt w innych krajach.

A mianowicie Norwegia czyli święta pachnące cynamonem i pierniczkami ( pepperkaker )

Gdyby ktoś mnie zapytał jak kojarzą mi się święta Bożego Narodzenia w Norwegii to na pewno z domkami oswietlonymi mnóstwem światełek, ryżem na mleku z masłem, cukrem  i cynamonem ( risgrøt )  lub kremem ryżowym na słodko z sosem malinowym  (  riskrem ) i oczywiście grzanym winem pachnącym goździkami z gløgg. Do tego tylko palący się kominek, ciepły kocyk i ” KOSE” og   ” HYGGE ” ciężko mi wytłumaczyć te dwa słowa ale ogólnie chodzi o takie otaczanie się przyjemnymi,ciepłymi,ładnym przedmiotami. To taki ” przytulaśny ” klimt. Może to być nawet łyk naszej ulubionej herbaty i chwila wolnego czasu wieczorem  🙂 w wełnianym sweterku i grubych skarpetach 🙂

Wiem, że to nie wszystko co świąteczne w Norwegii ale chyba to po prostu najbardziej lubię. Jeśli chodzi o typowe dania świąteczne to nie urzekły mego serca ani podniebienia. Nigdy nie zamienię pierogów z kapustą i grzybami na kawałek tłustej świnki ( ribbe )

W wiekszosci norweskich firm organizowane są ( julebord ) czyli spotkania przedświąteczne dla wszystkich pracowników . Uważam to za fajny zwyczaj tym bardziej, ze jest tu wielu obcokrajowców i mają okazję zobaczyć jak wygląda część tradycji i spróbować potraw świątecznych typowych dla Norwegii. Na tego typu imprezach rozdawanie sa też czasami prezenty lub organizowane zabawy i konkursy. Jednym ze zwyczajów jest ukrycie migdala ( mandel ) w riskrem i osoba która na niego trafi na swoim talerzu otrzymuje nagrodę 🙂  U nas w pracy była to akurat marcepanowa świnka  ( marsipangris )

W tym roku miłym zaskoczeniem były dla mnie też prezenty które dostaliśmy w przedszkolu do którego chodzi moja córeczka. Był to pierwszy namalowany samodzielnie obrazek przez mojego maluszka, prawdziwe arcydzieło 13 miesięcznego bobaska oraz ręcznie robione skrzaty od opiekunek. Dzieci przez cały grudzień łączyły zabawę wraz z robótkami ręcznymi. Pieczenie pierników, malowanie obrazków i robienie ozdób na choinkę.  W Norwegii w grudniu jest ciemno do 9 rano więc kiedy rano wiozłam córkę na terenie przedszkola panował magiczny klimat. Kolorowe światełka i piosenki świąteczne 🙂 w szatni stała nawet mała szopka.

Chętnie poznam więcej zwyczajów świątecznym. Może ktoś z Was podzieli się ze mną ciekawostkami 😉

..być człowiekiem. .

„CZŁOWIEK UCZYNNY DOZNA NASYCENIA,

OBFITOWAC BĘDZIE, KTO ( BLIŹNICH ) NAPOI.  „

( Księga Przysłów 11,25 )

A u mnie już wieczór, córeczką śpi a ja zapaliłam świeczkę i pije ciepłe kakao.Dzis nie robie nic. Zero treningu zero sprzątania wieczornego. W końcu dziś początek weekendu. Weekend matki wygląda trochę inaczej .. chwila CISZY i czas na przemyślenia. 

Post zaczynam od cytatu z biblii ponieważ myślę, że pasuje do tematu o którym chce napisać. Mieszkając za granicą bardzo zaskoczył mnie stosunek ludzi a dokładniej polaków do samych siebie. Jesteśmy chyba jedynym narodem który krytykuje tak bardzo rodaków i wręcz wstydzi się swojego pochodzenia. Ostatnio nawet czytałam wypowiedź norweszki mieszkającej w Polsce która była zaskoczona naszą postawą bo zamieszkała tymczasowo we Wrocławiu i twierdzi, że Polska to piękny kraj i  nigdy w Norwegii nie spotkała się z taką miłą atmosferą w pracy !  Ja wiem, że są różni ludzie i mamy w kraju narkomanów, alkoholików i złodziei no ale przecież tak jest wszędzie . Czemu wyjeżdżając za granicę Krzysztof zmienia się na Christopher’a , Tomasz na Thomasa a Karolina na Caroline?  Każdy z Nas wyjechał z Polski z jakiegoś powodu ale miło by było nawet tu za granicą dbać o to co dobre w naszej tradycji i kulturze. Nie wstydzić się tylko zmieniać na lepsze to jak Nas postrzegają inni. W Polsce jest nadal wielu młodych i uzdolnionych, pracowitych młodych ludzi którzy cały czas budują ten kraj i może kiedyś będzie lepiej. 

Naszą kulturę względem siebie bardzo łatwo idzie zaobserwować na lotniskach gdzie jest mieszanka ludzi. Jest np. Pani Ewa nauczycielka pracująca w Norwegii od 9 lat, znąjaca język która leci odwiedzić rodzinkę w Polsce, jest Michael Brzęczyszczykiewicz pracujscy od roku i jest 50 letnia kobieta Zosia która wraca z odwiedzin u córki i wnuczka. Zosia nie zna języka i nasluchuje polskiego języka żeby trafić do wyjścia do samolotu.  Może leci pierwszy raz a może po prostu bardzo się stresuje. Prosi o pomoc „Michaela” który robi krzywą minę i za chwilę przez telefon wyśmiewa do znajomego kobietę i szydzi z jej reklamowki z Biedronki która wystaje z bagażu podręcznego.  Obok jest też Pani Ewa która pomaga kobiecie i do samego wejścia do samolotu rozmawiają razem. Pani Zosia pracowała kiedyś jako nauczycielka rosyjskiego i znała dużo ciekawych opowieści.

JEDEN JEST HOJNY A STALE BOGATY, A NAD MIARĘ SKĄPY ZMIERZA DO NĘDZY ”

 ( księga przysłów 11,24 )

Nigdy nie wiemy co Nas czeka w przyszłości i od kogo my będziemy potrzebować pomocy. Jak mówią ” KARMA WRACA” więc traktujmy innych tak jak sami byśmy chcieli być traktowani.  Nic mnie nie wprawia w dobry nastrój jak uśmiech drugiego człowieka… dobry nastrój jest tak samo zarazliwy jak ten zły.