Życzenie 💕

Czy ja mogę sobie też coś życzyć w Dniu Dziecka ? Mimo tego, że  na codzień jestem ” dużą ” i „silną” kobietą to przychodzą momenty w których chciała bym usiąść na podłogę i płakać jak mała dziewczynka. Tupać nogami krzycząc, że nie podoba mi się to wszystko i mieć obok pluszowego misia do którego mogę się przytulić i wyszeptać na ucho o wszystkim co mnie złości, smuci i cieszy. Całować ze szczęścia kiedy mam dobry dzień i parzyć herbatkę na niby w plastikowym kubeczku kiedy miś potrzebuje mnie.

Chciała bym żeby mój miś z dzieciństwa zamienił się w dojrzałego i kochającego człowieka który będzie u mojego boku. Tego który pokocha mnie jaką jestem mimo moich wad. Mnie która cieszy się z małych rzeczy i wierzy w inny świat. Pełen fantazji i dobrych emocji.Człowieka który kocha piękno natury…będzie chodził ze mną po dzikim lesie i patrzył na morze. Wysłucha tego co mi się sniło, czego się boję i w co wierzę. Uchroni przed stadem ludzi dążących po trupach do celu i oczyści duszę ze złych emocji. Kogoś kto wie jak pachnie wiosna…

Ja Ciebie też będę kochać. Zobaczysz to w moich oczach i jak kwitnę przy Tobie od ciepła twego spojrzenia. Mogę być silna i dzielna przed całym światem ale obok Ciebie chce być sobą… kruchą i delikatną. Przeciwieństwem Twej siły i męskości.

Nawet jeśli przyjedzie jesień naszych dni będę ubierać sukienkę w kwiaty i tańczyć z Tobą przy piosenkach które przypominają Nam nasze wspólne chwile. Zamykać oczy i być znowu młodą w twych ramionach. Bo My zawsze będziemy tacy sami. Ty i ja … nasz świat.

 

Nowy dom.

Wracam po raz kolejny po długiej przerwie. Tyle się dzieje, że brakło czasu na chwilę dla siebie i mojego kochanego bloga 💛

Jestem po kolejnej przeprowadzce. Nie mogłam się zaklimatyzować na poprzednim mieszkaniu i po raz kolejny uśmiechnęło się do mnie szczęście i udało mi się wynająć mieszkanko w pięknym miasteczku i z widokiem na morze 💙 mamy tu z Laurą o wiele więcej miejsca a sąsiad to miły i pomocny Pan którego znam z pracy. Dom jest stary i potrzebuje trochę ” miłości ” ale myślę, że ma potencjał i z czasem stworzymy sobie tu Nasz wymarzony kącik 😉 Nie ukrywam, że kolejna przeprowadzka znowu mnie strasznie zmęczyła psychicznie i zawsze to jest dla mnie stres bo myślę o Laurze ale ona na szczęście świetnie się zaklimatyzowła i lubi to miejsce tak samo jak ja ☺

kwiatuszki już posadzone a pogoda w tym roku w Norwegii naprawdę dopisuje. Oslo wczoraj było najcieplejszą stolicą w Europie 😄 a my mamy ok 10 minut spacerkiem do plaży 🙂

Do tego wszystkiego doszła nowa praca. Dużo osób mnie pyta kiedy ja mam czas wolny no ale narazie na pierwszym miejscu stawiam naszą przyszłość i żeby Nam niczego nie brakowało a imprezy raczej zostawiam na później 😉 a na drobne przyjemności czas się znajdzie zawsze. Poza tym traktuje też nową pracę jako możliwość poznania nowych ludzi i nauczenia się lepiej języka. Przyjemne z pożytecznym 🙂

Praca i ciągle zajęcie pomaga mi też zapomnieć o problemach. Ciężko mi sobie znaleźć miejsce kiedy Laura jest u taty. Muszę w końcu też skończyć z życiem samotnika i w końcu zacząć znowu ” wychodzić do ludzi „.

Na szczęście jest lato i miasteczko w którym mieszkam tętni życiem. Jest dużo turystów i fajnych miejsc w których można spędzić czas. Stavern jest piękne !

” szczęście „

Nie szukaj szczęścia w gwiazdach cudzego nieba, kiedy własne wisi Ci nad głową

Kiedyś mi ktoś zadał pytanie : Do czego Ty właściwie dąrzysz ? Masz jakiś cel w życiu ? W sumie to nie wiedziałam co powiedzieć i wręcz zrobiło mi się smutno bo rzeczywiście wyglądało na to, że jestem w kiepskiej sytuacji. Nie miałam stałej pracy…na moim koncie było tyle że pewnie dała bym radę jakoś przetrwać kilka miesięcy. Nie jestem po żadnych ambitnych studiach i mam półtora roczną córkę czyli kariery szybko nie zrobię. Byłam zła na siebie i na cały świat… żyłam w tym swoim małym ciałku nieudacznika z lękiem o każdy dzień. Szukałam drogi by być idealna jak inni brnąc jeszcze bardziej w swoje beznadziejstwo. Chodziłam do mojej słabo płatnej pracy z myślą, że inni zarabiają więcej i są na lepszych stanowiskach. Do tego nawet nie byłam dobra mamą bo nie robiłam zawsze cudownego obiadu i puszczałam córce bajki które pewnie niszczą jej psychikę. No ale najważniejsze, że przynajmniej udawało mi się stwarzać pozory i nie wychylać za mocno z pod standardu…może inni myślą, że tak naprawdę mam wszystko.

Wtedy w moim życiu stało się coś czego się bałam najbardziej na całym świecie. Straciłam najbliższą mi na świecie osobę i jedyną przy której mogłam być sobą i poczuć ulgę…głos który każdego ranka dawał mi siłę i koił serce ucichł na wieki. Stanęłam twarzą w twarz ze śmiercią…zobaczyłam jak życie jest krótkie i marne i jak w jednej chwili wszystko przestaje się liczyć. Już nigdy nic nie będzie jak dawniej…

Później znowu usłyszałam to pytanie…tylko teraz mam zupełnie inną odpowiedź.

Nawet nie miałam pojęcia jakie miałam szczęście słysząc je pierwszym razem. Tak naprawdę miałam wszystko…

Wiesz do czego dąrze? Do umiejętności cieszenia się tym co mam i dziękowania ze każdy dzień w którym moi bliscy są zdrowi i są ze mną. I nie chodzi o to żeby mieć to wszystko co mają inni…i stawać się tacy jak oni. Chcę stawać się lepsza wersją siebie. Nie chce być idealna, bo uważam, że nikt nie jest bez wad. Nawet jeśli wydaje się, że ma perfekcyjne życie.

Nie będę nigdy idealną mamą w oczach innych…zawsze znajdzie się ktoś kto będzie wytykał mi błędy bo pewnie zrobię ich tysiące ale i tak wiem, że do puki kocham moje dziecko to będę na pewno idealna dla mojej córki. Nie raz pewnie z lenistwa zamówię gotową pizzę albo pójdziemy na frytki z „Maka”. Spędzimy pół dnia przed ekranem telewizora oglądając po raz setny te same bajki z Youtube…ale będę zawsze obok kiedy będzie chciała ze mną porozmawiać, będę rozumieć jej błędy które sama zrobiłam nie raz będąc nastolatką. Będę ukrywać moje łzy i uczyć tego, że życie jest piękne.

Tak naprawdę to lubię moją pracę. Teraz chodzę do niej z uśmiechem i poznałam wielu dobrych i pomocnych ludzi. Nie zarabiam dużo… ale czy czegoś mi brakuje ? Studia ? Oczywiście marzę o nich ale przecież mam jeszcze czas. Na marzenia nigdy nie jest za późno 😉

Nie będę się już przejmować opinią innych. Każdy z Nas jest inny i ukształtowała go inna przeszłość. Wiem, że moje decyzje są nie zawsze właściwe ale wybierając jakąś drogę widocznie mam ku temu powody…chcę po prostu cieszyć się tym co mam. Być tu i teraz i dziękować Bogu za każdy promień słońca, kroplę deszczu i śpiew ptaków. Za każdy uśmiech drugiego człowieka.