Pożegnanie roku…

Stary rok zmierza ku końcowi…koniec najgorszego i najtrudniejszego roku w moim życiu.

Kiedy z tego świata odchodzą osoby które bardzo kochamy my też stajemy się kimś innym. Kawałek naszego serca też umiera… ktoś mi kiedyś powiedział, że muszę się nauczyć żyć od nowa i to prawda. Teraz inaczej patrzę na ludzi…zawsze byłam mało cierpliwa i próbowałam iść droga na skróty. Moja nowa droga na pewno bedzie ciężka i może bardzo samotna ale tym razem nie chcę nikomu ufać… wierzyć że spełni moje marzenia. Jedyna osoba ktora może to zrobic jestem ja sama. Prawdopodobnie dla niektórych każdy mój kolejny krok będzie błędem ale nauczylam sie też znosić slowa krytyki. Teraz są one dla mnie mobilizacją…

Stary rok pokazał mi jak światem żądzą pozory. Jak łatwo postawić drugiego człowieka w cieniu samego siebie swoja grą i udawaniem. Nauczyłam się jak bardzo nie wolno ufac tym którzy są blisko i ile mozna dostać pomocy i wsparcia od osób zupełnie obcych. Nie lgnę juz do ludzi jak dawniej…wole patrzeć na nich z boku…podziwiac lub zastanawiać nad ich zachowaniem. Nauczyłam sie delektować samotnością i ciszą…

Są osoby ktore znikają i wracają do mojego świata. Wciąż nie wiem które moje wybory sa właściwe i czy każdy napotkany człowiek to tylko zbieg okolicznosci czy są zdarzenia i ludzie którzy stają nam na drodze nie bez powodu. Może wszystko ma czegos nas nauczyć i do czegos przyszykowac…

Czesto analizuje sama siebie a to jest chyba najtrudniejsze bo przecież łatwiej wychodzi Nam ocenienie innych. Wiem ile popełniłam błędów i ile razy byłam lekkomyslna…wiem jak bardzo dorosłam i jak sie zmieniłam chociaż jeszcze nie wiem czy do końca odnalazłam… szukam odpowiedzi w Bogu i logice chociaż codziennosc mi pokazuje ze najwiecej dostaja Ci ktorzy szukaja szczęścia w pieniądzach i zysku…idąc przed siebie nie patrząc na dobro innych.

Ja nigdy nie bede idealna i nie wiem czy potrafie dopasować sie do standardu tego świata. Zawsze bede uciekać do mojego małego świata marzen…chodzić własnymi ścieżkami i rozmawiać z drzewami…nie chcę udawać kogoś kim nie jestem…

„Pokochaj mnie różną – brzydką, krzykliwą i skłonną do płaczu, jaka jestem, kiedy wędruję po ciemnych zakamarkach pamięci, gdzie piętrzą się przykryte zakurzoną czarną płachtą skrzynki złych myśli i złych uczynków, rozpadające się, z ostrymi kantami… Natykam się na nie, kaleczę czoło, palce u nóg i klnę przez zęby… Myślisz, że jestem dobra, a tak naprawdę też zła, niesprawiedliwa, nieszczęśliwa. Łatwo pokochać piękną, ale taką?”
Jesli ktoś bedzie naprawdę chciał to odszuka mnie gdzieś w tym moim własnym świecie i zaprosi do swojego…
Mam głęboką nadzieję, że ten nowy bedzie lepszy… 2018 . Może nie uda mi sie spełnić marzen ale chce zacząć budzić sie bez strachu o każdy kolejny dzień. Chce spotykać dobrych ludzi i nie stracić tych którzy są zawsze blisko mnie…chce być dobrą mamą…
Planuję też poświęcić więcej czasu na pracę nad blogiem i pisaniem. Wrócić do przyrody i zwiedzania Norwegii oraz nauki języka. Postaram się uchwycić jak najwięcej widoków na fotografiach żeby się z Wami tym podzielić i znowu zacząć pisać o kulturze,tradycjach i norweskich ciekawostkach.
Czekam znowu na białe noce i długie popołudnia na plaży…
Szczęśliwego Nowego Roku kochani 💚💚

dogonić marzenia…

Ostatnio u mnie na blogu cicho ale cały czas walczę z realizacją marzeń i planów 🙂  właśnie zakończyłam kurs norweskiego więc mam nadzieję, że między przygotowaniami do świąt a praca znajdę czas na chwilkę relaksu i pisanie 😊

między czasie staram się jeszcze zaprzyjaźnić z matematyką i liczbami żeby w maju podejść do egzaminu. Matematyka nigdy nie była moją mocną stroną więc kosztuje mnie to dużo samozaparcia 😄 ale wieżę, że warto 😊

Staram się zająć mój wolny czas czymś pożytecznym żeby nie myśleć o problemach i skupić energię na realizowaniu marzeń do których jeszcze daleka droga…

Jutro z Laura planujemy robić pierniczki 😊 już nie mogę się doczekać !

Życzę wszystkim miłych, spokonych i pachnących pysznym jedzonkiem przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia ! 💜🌲🎅🍰

 

 

” każde wczoraj zapisuje się w pamiętniku Naszego życia”

Wiesz kto jest Twoim największym wrogiem i najlepszym nauczycielem ? Czas…on z surową miną i bez krzty współczucia będzie zabierał Ci wszystko i dawał lekcje których już nigdy nie zapomnisz. Cykające wskazówki zegara czy kolejne wyrwane kartki z kalendarza będą Ci przypominać o tych wszytkich słowach których nie zdążyłeś wypowiedzieć. Nie pozwoli Ci wrócić do chwil w których wybrałeś złą drogę chociaż będziesz bardzo prosić … wskaże Ci drogę do przodu. Może drugim razem będziesz ostrorzniejszy.

Cały czas na coś czekamy albo gdzieś się spieszmy. Kiedy jesteśmy dziećmi bawimy się w dorosłych…w sklep..w policjanta czy mamę by później nimi się stać i narzekać, że znowu chcieli byśmy być dziećmi. Żeby nie iść do pracy, nie gotować i się wyspać…

Nastolatki nakładają dużo makijażu by wyglądać dorosłej a za parę lat wstrzykują wypełniacze żeby mieć cerę 17latki…

Czas zabiera Nam bliskich…daje nowych członków rodzin i stawia Nam na drodze nowych ludzi. Czas zmienia Nasz wygląd i Nasze zachowanie…każdy siwy włos i zmarszczka jest skarbnicą Naszych doświadczeń. Nasze ciało jest jak czyste płótno na którym życie maluje wszystko co Nas spotkało…rozstępy na brzuchu kobiety czy wyraźne żyły na dłoniach mężczyzny. Z czasem zmienia się też blask w Naszych oczach…z czasem stają się bardziej skupione i rozważne. Już w nich nie ma tysiąca rozbieganych iskierek jak u małego dziecka…coraz ciężej je zaskoczyć czy zachwycić. Iskierka potrzebuje dużo więcej czasu by zabłysnąć…

Każde wczoraj zapisuję się w pamiętniku Naszego życia…tak szybko musimy uczyć się nowych ról. Jesteśmy dziećmi, nastolatkami…później robimy karierę w pracy lub stajemy się rodzicami. Za jakiś czas Nasze dzieci będą dorosłe a My będziemy patrzeć na to z boku. Dziwnie pewnie będzie sobie wyobrazić, że kiedyś miało i się beztroskie życie…było też dzieckiem i zakładało ubrania dorosłych których teraz nie możemy już ściągnąć i wrócić w ramiona mamy…

 

Znowu idę lasem. Idę poszukać odpowiedzi na pytania…opowiem Ci co mi się śniło i nad czym rozmyślam. Powiem Ci za czym tęsknię a co dawało mi ostatnio powody do uśmiechu. Zapytam co powinnam zrobić i w którą stronę iść żeby dojść do celu.

Opowiem Ci o moim planach i marzeniach.Popatrzymy razem na piękne widoki i posłuchamy jak szumi las…pod nogami szeleszczą Nam liście jakby ktoś jeszcze za Nami szedł. Ale nie ma tu nikogo…

Patrzę na Twoją minę i czasami widzę uśmiech a czasami lekki grymas. Dobrze, że rozumiemy się bez słów…

Idziemy pod górkę i czasami jest ciężko ale wiem, że warto bo zawsze im bardziej nieznana i ciężka ścieżka tym wspanialszy widok. Idę przodem a Ty idziesz za mną…

Ciągle Ci się żale i chyba za często mówię o sobie. Wybacz ale Tylko Ty mnie rozumiesz i się nie krępuje…

Przez cały tydzień dużo się uśmiecham i to jest chyba trochę jak z noszeniem makijażu czy stanika…czasami masz ochotę być bez niego i poprostu odpocząć przy kimś przy kim możesz być sobą i czuć się swobodnie. Nie zawsze da się trzymać emocje na wodzy.

Las jest pełen kolorowych liści…wiecej widać ich ma ziemi niż na drzewach. Jesień potrafi być piękna. Podobno kojarzy się z przemijaniem ale przecież po zimie wyrosną nowe liście. Znowu będzie zielono…

Teraz ja zaczynam milknąć…jestesmy już chyba blisko celu i zaraz skończy się ścieżka. To dziwne, że sama droga na szczyt daje Nam więcej przyjemności niż samo go zdobycie.A może człowiek tak jest już skonstruowany, że wiecznie mu mało i jak ma już jedno to chce więcej.

Zaraz musimy wracać…zrobie jeszcze tylko kilka zdjęć na pamiątkę. Lubię fotografie bo zatrzymują momenty…jest tutaj tak pięknie a nigdy nie wiadomo czy jeszcze tu razem wrócimy…

Wracamy. Zaraz będziemy przy aucie a Ty nadal milczysz…

 

 

miłość…tą prostą i skromną…

Czym jest właściwie miłość?

Przyjdź do mnie i powiedz mi, że wszystko będzie już dobrze. Pozwól mi na chwilę zapomnieć o problemach…bądź obok kiedy cały świat będzie przeciwko mnie. Tylko Tobie mogę powiedzieć wszystko nie czując wstydu…

Zrób mi ciepłą herbatę i zapytaj jak minął dzień. Chce znowu czuć się bezpieczna…

Chce oglądać z Tobą filmy i śmiać się do łez z głupot które tylko my dwoje rozumiemy. Baw się moimi włosami kiedy usypiam…

Chodźmy na spacer milcząc nie czując niezręcznej ciszy…

Pozwól mi robić to co lubię i wspieraj w realizowaniu marzeń…

Miłość to codzienność i proste gesty dzięki którym czujesz się wyjątkowa…miłość to wspólne śniadanie i moment w którym słyszysz ten znajomy głos i już wszystko staje się lepsze. Miłość to znalezienie chwili w pracy żeby wysłać „kocham Cie”, „tęsknię” lub „miłego dnia” ….

Miłość jest wtedy kiedy wiesz, że nie słodzę kawy i jaki smak lodów lubię najbardziej…kiedy powiesz mi żebym odpoczela bo miałam szczególnie ciężki dzień…

Chce jechać z Tobą daleko nie myśląc dokąd dojedziemy bo wszędzie będzie dobrze bo jesteś obok…Ty.

Naucz mnie znowu cieszyc się  z małych rzeczy i nie bać się co przyniesie jutro.

Miłość to drobne gesty o ogromnej sile. To wspólne wspomnienia…

Znajdź chwilę w ciągu dnia by pocałować mnie w policzek albo chociaż na chwilę musnąć moją dłoń tak żebym czuła że jesteś. Wyślij mi spojrzenie kiedy jesteśmy w towarzystwie po którym będę wiedziała, że jestem dla Ciebie najważniejsza na świecie.

Chce o Ciebie dbać i stworzyć dom do którego będziesz wracał każdego dnia…

Zabierz mnie znowu w te wszystkie wspaniałe miejsca które bez Ciebie już nie były takie wyjątkowe. Chce znowu uśmiechać się sama do siebie kiedy pomyślę o Tobie jadąc autem czy robiąc zakupy…

Proszę weź mnie za rękę i pokaż mi miłość…tą prostą i skromną…tą nieskończoną i ogromną…

słowa…

Dlaczego lubię pisać? Chyba to taka moja własna forma terapii. Pamiętam jak w gimnazjum pisałam wierszyki o moich pierwszych miłosciach. Przychodziło mi łatwo dobierać słowa do rymu. Zazwyczaj pisałam wtedy kiedy obiekt moich westchnień nawet nie wiedział o moim istnieniu…albo nie chciał wiedzieć…wsumie nie ważne ale zmierzam do tego, że pisanie pomagało mi uwolnić uczucia…

Lubię rozmawiać ale chyba jest bardzo małe grono przed którym potrafię być sobą.  Chyba prościej jest rozmawiać o pogodzie czy przepisie na ciasto…w tych tematach łatwiej dostosować się do reszty.

Wydaje mi się, że nie potrafię przypasować się do standardu…do pogoni za tym co jest materialne i „właściwe”. Chyba wole żyć marzeniami i wierzyć w ludzi…tylko wtedy nie można podchodzić do nich zbyt blisko żeby się nie zrazić. Myślę że jakbym miała do wyboru duży dom a małe mieszkanko z widokiem na morze to wybrała bym to drugie…dom jest taki materialny a widok był by jak balsam dla duszy każdego ranka. Muszę czuć to „coś”…

Często pisze o Norwegii i dlaczego tak dobrze się tu czuje. Mimo, że życie pokazało mi swoje okrutne oblicze i wyrwało kawałek serca to chyba nic tak nie kształtuje osobowości jak ból…tutaj natura pozwala mi w ciszy odszukać ostatnie kawałki siebie…posłuchać szeptu wiatru lub poczytać książkę w towarzystwie drzew i śpiewu ptaków. Człowiek czasami czuje się mniej samotny spacerując sam po lesie niż siedząc w autobusie pełnym ludzi…

Mam to szczęście wsiadając rano do auta patrzeć na las i góry a jedząc śniadanie w pracy morze…ten piękny widok to dla mnie największy dowód na istnienie Boga…

…jestem kobietą

Któregoś dnia obudzisz się rano i popatrzysz w lustro…robisz to pewnie każdego dnia poprawiając włosy, mając zęby czy robiąc makijaż. Tylko pewnie nie zawsze zadajesz sobie to pytanie. Kim ja właściwie jestem? To odbicie przecież tak bardzo się zmieniło…lustro też nie jest to samo…tylko oczy te same. Oczy które już dużo widziały i jeszcze tyle zobaczą…oczy które widziały to czego tak bardzo się bały. Oczy które wylały już tyle łez…smutku i radości.

Jeszcze nie dawno patrzyłaś w lustro szykując się do szkoły a mama czesała Ci włosy…teraz malujesz usta i idziesz wypić ostatni łyk kawy bo zaraz obudzi się Twoja córka…

Jestem kobietą…najbardziej kruchą i najsilniejszą istotą na świecie. Tak łatwo mnie skrzywdzić drobnostką i słowem a tak cierpliwie znoszę trudności…tak często chciała bym żeby ktoś się mną opiekował a tak bardzo sprawia mi przyjemność pomaganie innym…

Tak bardzo lubię rozmawiać z ludźmi a tak często uciekam do samotności. Zakładam słuchawki na uszy i uciekam w marzenia…

Wiem, że ciężko Nas zrozumieć. My czasami chyba same nie rozumiemy siebie…

Podobno prawdziwy mężczyzna powinien pozwolić mi być ta księżniczka o której marzyłam być jak byłam małą dziewczynką. Przecież nie jesteś po to by „deptać” marzenia i za wszelką cenę ściągnąć mnie z chmur na ziemię…pozwól mi wierzyć, że książę na białym rumaku istnieje i któregoś dnia uwolni od złego smoka…

Zawsze będzie mi bardziej zimno i będę miała chłodne dłonie…zawsze będę się bardziej bała i wszystko mocniej przeżywała. Taka moja wada…i moja zaleta.

Będę marudzić, że na pewno przytyłam…że źle wyglądam i że nie mam w co się ubrać chociaż szafa mi się nie domyka…będę się wzruszać oglądając film i denerwować bez powodu…

Będę też silna,dumna i ambitna. Bede dążyć do celu chociaż czasami będzie się wydawać, że błądze…bede mieć swój honor. Dla moich kochanych bliskich zrobię wszystko i oddam serce…tym ktorzy mnie zranili bedę wybaczać ale już zawsze będę pamiętać…

Teraz psikam się moimi ulubionymi perfumami nie dla kogoś…robię to dla siebie. Nauczyłam się tego, że czasami zasługuje by się rozpieszczać. Nie będę czekać aż ktoś zrobi to za mnie…jestem kobietą…jestem silna i samodzielna…

 

Photo by – Aleksandra Dębiak photography

Ciemna strona Norwegii

Dzien dobry w ten szary deszczowy dzień. Pogoda idealna na kawałek czekolady i wieczór przed telewizorem lub książce. Ja ostatnio znowu odwiedziłam bibliotekę w poszukiwaniu skarbów 😊

Ostatnio zainteresowały mnie norweskie książki pisane na podstawie faktów. Okazuje się, że jest bardzo sporo z mojej okolicy a nawet z małej miejscowości w której teraz mieszkam.

Okazuje się, że Norwegia nie jest taka do końca idealna jak Nam się często wydaje a lasy które Nas otaczają kryją wiele tajemnic…

Może nie bez powodu Norwegia słynie z wielu pisarzy kryminałów? A kilku z nich też mieszka tuż za rogiem 😉  ciekawie czyta się o miejscach którymi przyjeżdżasz prawie każdego dnia. Bez problemu patrzysz przez chwilę na znajome sklepy,ulice,domy oczami autora książki…

Jørn Lier Horst ze Staver czy Frode Larsen z Larvik są autorami wielu znanych kryminałów.

A może znasz historię 8 letniego chłopca z Kodal ? Książka jest napisana na faktach. Opowiada o jego narodzinach, radości babci, o miłości dziadków i dzieciństwie na ich ogrodzie…o problemach z ADHD, zachowaniu jego mamy i stosunku chłopca do jej nowego partnera. Chłopiec przychodził tak pobity do szkoły że przyjaciele pytali kim jest jak chciał się z nimi pobawić bo nie mogli go poznac. Kilka razy trafił do szpitala…w kraju nadzoru BARNEVERNET i bez stresowego wychowania dzieci…zostal zamordowany przez partnera matki.

A może ktoś z Was słyszał o jeziorze Goksjø kolo Sandefjord? Pewnego razu 12 letnia dziewczynka pojechała na rowerze tam popływać i już nie wróciła do domu…

Jest też książka „Bad Boy” o mężczyźnie z tatuażem na szyji…tak tak często jeździł autobusami w Larvik. Może wiecie czym się zajmował wcześniej i ile osób przez niego cierpiało?

Wybaczcie,że w takim mrocznym klimacie ale uważam że mieszkając tu warto znać historię tego miejsca…i to co powtarzam zawsze…uwielbiam słychać ludzi. Którzy mają coś ciekawego do powiedzenia…

Teraz czytam książkę „Lyspunktet” o dziewczynce która przez całe dzieciństwo bała się o swoją mamę. Widziała jak była bita przez ojca dziewczynki i cały czas starała się ja chronić…mimo tego, że sama była tylko dzieckiem…

Mimo, że norwegowie należą do jednych z nieszczęśliwych narodów to z drugiej strony też zmagają się z dużą częścią ludności która cierpi na choroby psychiczne. Na północy kraju często brakuje słońca a w związku z tym witaminy D która wpływa na nasze zdrowie fizyczne ale i psychiczne. Podróżne do Hiszpanii by „naładować baterie ” są bardzo popularne ale na pewno nie każdy z nich korzysta. Są też miejsca w których domy są bardzo daleko od siebie czyli czasami może brakuje kontaktu z drugim człowiekiem. Natura potrafii koic zmysły ale ciemny las z dala od cywilizacji może działać w odwrotny sposób…

…a może te wszystkie opowieści o trolach mają „ziarenko prawdy ” ? Może to one grasuja w lesie ?

Wierzysz w duchy? Może znasz historię „szarej damy” … prawie 300 lat temu 18 letnia pokojówka Elise została porwana przez Pettera Wessel.  Utonela w studni a jej dusza nigdy nie zaznala spokoju…podobno do dziś słuchać nocą w Stavern jak krzyczy ” Peter! Peter! ” historię o niej możemy poznać między innymi w książce „Toja  og losen ” czy bajce dla dzieci ” Jakten på den grø dame” . Elise byla kiedys gosciem pokoju 216 w hotelu Wasillioff i podobno do teraz straszy tam gości…

Taka troszkę ciemniejsza strona Norwegii…jednak nie mniej ciekawa…

Angelika.J dziękuję za polecone książki 🤗🤗

 

Photo Bovver Group

 

 

 

„Z językami wszedzie jesteś w domu”

Dzisiaj chciała bym wrócić do tematu języka i nauki…nie chce żeby to był kolejny nudny pouczający post i może trochę męczę temat ale uważam że warto…

Czy nie jest tak, że jeśli  kogoś spotykasz i zamienisz z nim kilka zdań to potrafisz go ocenić po sposobie wypowiedzi ?  Czy kiedy piękna kobieta używa przekleństw jak przecinków będzie nadal tak atrakcyjna w oku i „uchu” mężczyzny? Czy może zabierze na kolację ta drugą niby mniej ładną ale którą miło i mądrze posłuchać… ? Lubisz słuchać muzyki w aucie i denerwuje Cię kiedy piosenka ciągle się zacina…?

Wydaje mi się, że podobnie jest z Nami którzy mieszkają za granicą. Często słyszę jak ktoś narzeka że tutejsi są nie mili, dziwni itp… ja też mówiłam to zapewne niejednokrotnie. Tylko czy bariera między Nami nie jest właśnie język? Może my się wydajemy też troszkę ” dziwni ” jak przychodzimy do pracy i opowiadamy, że JA BYĆ WCZORAJ PRACA…. tak wiem, że na wszystko trzeba czasu ale też i CHĘCI ! My Polacy nie należymy do tolarancyjnych ludzi i też raczej byśmy nie okazywali ciągłego zrozumienia i cierpliwości…

1 września minie 4 lata od mojej wyprowadzi tutaj. Cały czas staram się zgłębiać w język i staram się uczyć kiedy tylko mam okazję. Kursy tutaj w Norwegii są bardzo drogie ale można zacząć innymi drogami. W domu można korzystać z kursów internetowych a praktyki uczyć w codziennym życiu 😉

Kursy języka norweskiego

Powyżej podaje link do świetnej platformy z której korzystam.

http://eskk.pl to szkoły i kursy które prowadzą wykwalifikowani nauczyciele. Między innymi jest tam właśnie norweski! Uważam że, jest świetna alternatywa dla tych którzy chcą zacząć naukę lub powtórzyć materiał lub się  po prostu podszkolic. No i dowiedzieć więcej o Norwegii 💚

Uważam, że jest to też świetne rozwiązanie dla mam które nie zawsze mogą sobie pozwolić wyjść z domu na kilka godzin a tutaj możemy się uczyć o każdej godzinie. Kiedy maluszek śpi… jeszcze trochę i przyjdzie jesień…można zrobić gorącą herbatę,otulic się w ciepły kocyk i wyruszyć w krainę fiordów przed ekranem laptopa 😊

” Język jest mapa drogową kultury. Mówi Ci z kad ludzie pochodzą i do kad zmierzają ” Rita Mae Brown

Zgadzam się w 100 % z tym cytatem. Ciężko jest kogoś poznać, zrozumieć i polubić kiedyś brakuje między Wami rozmowy. To jest trochę jak z próbowaniem nowych potraw. Każdy kraj używa innych przypraw lub ma inne przyzwyczajenia wyciągnięte z domu rodzinnego i tradycji. Posmakuj „jezyka” by poznać człowieka i nowy kraj…inny język to na pewno inna wersja życia…

Nie można dokładnie określić ile słów ma język norweski bo słówka przychodzą a inne wychodza z użytku. Słownik z 2014r zawiera ich 300 000 czyli w porównaniu z polskim czy angielskim bardzo mało 😉 gramatyka też jest o wiele mniej skomplikowana niż nasza.

Życzę powodzenia !

Lykke til ! ☺

 

 

 

 

 

 

 

Uśmiech…

Chciała bym się z Wami podzielić historią pewnej dziewczyny. Znam ją bardzo krótko ale bije od niej takie ciepło że często na przerwie siadamy razem i rozmawiamy jakbyśmy znały się od dawna…bez wstydu i kompleksów o wszystkim…

Za granicą jest jest często tak, że nie każdy rozumie w jakiej sytuacji jesteś i dlaczego właściwie tu jesteś skoro nie do końca Ci się podoba. Ta dziewczyna jest z Ameryki Południowej  czyli doskonale rozumie jak to jest być „daleko” …

Często widzę że przychodzi rano i ma łzy w oczach ale jak tylko zobaczy że patrzę w jej stronę to się uśmiecha. Tak jak ja biegnie od razu do automatu z kawą bo w domu nie było czasu. Jest samotna mamą trójki dzieci…

Któregoś dnia na przerwie weszliśmy na temat tego jak to się stało że tu jesteśmy. Jak wyglądało nasze życie przed przyjazdem tu i jak wygląda teraz. Obie mamy teraz trochę ciężko ale kiedy ona zaczęła mówić o swojej historii to miałam gęsią skórkę na rękach i było mi wstyd, że tak często narzekam…

Opowiadała mi o swoim dzieciństwie, że wie co znaczy być biednym i głodnym. Miała dużo rodzeństwa a ojciec nigdy nie przynosił wypłaty do domu tylko wolał ją przepić… mówiła, że czasami musieli iść do lasu nazbierac czegoś żeby mieć dodatek do ryżu. Kiedy miała 11 lat jej mama odeszła od taty a obowiązki wychowania spadły na nią…w wieku 11 lat musiała przejąć zadanie mamy która pracowała na dwie zmiany. Mama była bardzo nerwowa i kiedy wracała z pracy zmęczona a coś było nie zrobione jak trzeba dziewczyna dostawała w twarz. Ale mówi, że kocha swoją mamę i nie czuje do niej żalu… z tatą też ma kontakt. Rodzeństwo do niej dzwoni żeby wysłała pieniądze ale nikt nigdy nie zapyta jak się czuje i czy sama nie potrzebuje pomocy.

Do Norwegii wyjechała z 6 miesięcznym synkiem…ktorego wychowywała sama. Z tak małym dzieckiem wyzwaniem wydaje się czasami wyjście na zakupy a co dopiero wyjazd do innego kraju…

Z zaplanowaną praca jednak nie wyszło ale…dziewczyna spotkała miłość. Mężczyzna pokochał jej synka. Wszystko zaczęło układać się jak w bajce. Doczekali się też córeczki. Stała praca, dzieci i kochający mąż.

Jednak po czasie coś zaczęło się zmieniać. Rozmawiali coraz mniej a on zaczął skarżyć się na depresję i samotność. Z pochodzenia był Niemcem i chciał wyjechać z Norwegii i wrócić do Niemiec. Znaleźli wspólne rozwiązanie i zostali w Norwegii ale wyprowadzili się do miasteczka blisko promowisku i lotniska tak żeby częściej i prościej odwiedzać rodzinę. Dziewczyna zostawiła dobrze płatna pracę i dawne życie…tam czekało ja zaskoczenie…inna kobieta.

Znowu została sama…z 2 dzieci i bez pracy i ze złamanym sercem. Opowiadała mi o nim i mówi że to szanuje, że mimo wszystko dzięki niemu jej życie przez chwilę było idealne i za to mu dziękuję….

Teraz jest mama 3 dzieci. Kolejna miłość okazała sie znowu pomyłka chociaż często widzi tatę swojej najmłodszej córki to o wszystko musi walczyć sama. On jest kiedy jest dobrze…

Mimo wszystko na jej twarzy widzę tak często usmiech. Mówi mi że zawsze kiedy traci nadzieję Bóg wysyła jej osoby które jej pomagają i dają szansę. Jest bardzo cierpliwa i dobra mama…mowi, że kiedy ma dość myśli o tym jakie ona miała dzieciństwo i nie chce żeby jej dzieci czuły to samo.

W życiu spotykam dużo osób ale Ci którzy mieli ciężko w życiu dają drugiemu człowiekowi więcej ciepła niż Ci którzy mają i mieli wszystko…

Czasami wydaje mi się, że te przykre rzeczy które Nam się przytrafiają uczą Nas jeszcze większego szacunku do tego co mamy. Zaczynamy zauważać te małe drobne rzeczy wokół Nas … bardziej cenimy pomoc i rozmowę z drugim człowiekiem. Dopiero z biegiem czasu możemy stwierdzić że to co było kiedyś nudną codziennością bylo takie piękne…

Każda osoba która spotkamy na swojej drodze czegoś Nas uczy. Wystarczy tylko nauczyć się słuchać…i częściej odwzajemniać UŚMIECH

Photo by @bovvergroup