Znowu idę lasem. Idę poszukać odpowiedzi na pytania…opowiem Ci co mi się śniło i nad czym rozmyślam. Powiem Ci za czym tęsknię a co dawało mi ostatnio powody do uśmiechu. Zapytam co powinnam zrobić i w którą stronę iść żeby dojść do celu.

Opowiem Ci o moim planach i marzeniach.Popatrzymy razem na piękne widoki i posłuchamy jak szumi las…pod nogami szeleszczą Nam liście jakby ktoś jeszcze za Nami szedł. Ale nie ma tu nikogo…

Patrzę na Twoją minę i czasami widzę uśmiech a czasami lekki grymas. Dobrze, że rozumiemy się bez słów…

Idziemy pod górkę i czasami jest ciężko ale wiem, że warto bo zawsze im bardziej nieznana i ciężka ścieżka tym wspanialszy widok. Idę przodem a Ty idziesz za mną…

Ciągle Ci się żale i chyba za często mówię o sobie. Wybacz ale Tylko Ty mnie rozumiesz i się nie krępuje…

Przez cały tydzień dużo się uśmiecham i to jest chyba trochę jak z noszeniem makijażu czy stanika…czasami masz ochotę być bez niego i poprostu odpocząć przy kimś przy kim możesz być sobą i czuć się swobodnie. Nie zawsze da się trzymać emocje na wodzy.

Las jest pełen kolorowych liści…wiecej widać ich ma ziemi niż na drzewach. Jesień potrafi być piękna. Podobno kojarzy się z przemijaniem ale przecież po zimie wyrosną nowe liście. Znowu będzie zielono…

Teraz ja zaczynam milknąć…jestesmy już chyba blisko celu i zaraz skończy się ścieżka. To dziwne, że sama droga na szczyt daje Nam więcej przyjemności niż samo go zdobycie.A może człowiek tak jest już skonstruowany, że wiecznie mu mało i jak ma już jedno to chce więcej.

Zaraz musimy wracać…zrobie jeszcze tylko kilka zdjęć na pamiątkę. Lubię fotografie bo zatrzymują momenty…jest tutaj tak pięknie a nigdy nie wiadomo czy jeszcze tu razem wrócimy…

Wracamy. Zaraz będziemy przy aucie a Ty nadal milczysz…

 

 

…jestem kobietą

Któregoś dnia obudzisz się rano i popatrzysz w lustro…robisz to pewnie każdego dnia poprawiając włosy, mając zęby czy robiąc makijaż. Tylko pewnie nie zawsze zadajesz sobie to pytanie. Kim ja właściwie jestem? To odbicie przecież tak bardzo się zmieniło…lustro też nie jest to samo…tylko oczy te same. Oczy które już dużo widziały i jeszcze tyle zobaczą…oczy które widziały to czego tak bardzo się bały. Oczy które wylały już tyle łez…smutku i radości.

Jeszcze nie dawno patrzyłaś w lustro szykując się do szkoły a mama czesała Ci włosy…teraz malujesz usta i idziesz wypić ostatni łyk kawy bo zaraz obudzi się Twoja córka…

Jestem kobietą…najbardziej kruchą i najsilniejszą istotą na świecie. Tak łatwo mnie skrzywdzić drobnostką i słowem a tak cierpliwie znoszę trudności…tak często chciała bym żeby ktoś się mną opiekował a tak bardzo sprawia mi przyjemność pomaganie innym…

Tak bardzo lubię rozmawiać z ludźmi a tak często uciekam do samotności. Zakładam słuchawki na uszy i uciekam w marzenia…

Wiem, że ciężko Nas zrozumieć. My czasami chyba same nie rozumiemy siebie…

Podobno prawdziwy mężczyzna powinien pozwolić mi być ta księżniczka o której marzyłam być jak byłam małą dziewczynką. Przecież nie jesteś po to by „deptać” marzenia i za wszelką cenę ściągnąć mnie z chmur na ziemię…pozwól mi wierzyć, że książę na białym rumaku istnieje i któregoś dnia uwolni od złego smoka…

Zawsze będzie mi bardziej zimno i będę miała chłodne dłonie…zawsze będę się bardziej bała i wszystko mocniej przeżywała. Taka moja wada…i moja zaleta.

Będę marudzić, że na pewno przytyłam…że źle wyglądam i że nie mam w co się ubrać chociaż szafa mi się nie domyka…będę się wzruszać oglądając film i denerwować bez powodu…

Będę też silna,dumna i ambitna. Bede dążyć do celu chociaż czasami będzie się wydawać, że błądze…bede mieć swój honor. Dla moich kochanych bliskich zrobię wszystko i oddam serce…tym ktorzy mnie zranili bedę wybaczać ale już zawsze będę pamiętać…

Teraz psikam się moimi ulubionymi perfumami nie dla kogoś…robię to dla siebie. Nauczyłam się tego, że czasami zasługuje by się rozpieszczać. Nie będę czekać aż ktoś zrobi to za mnie…jestem kobietą…jestem silna i samodzielna…

 

Photo by – Aleksandra Dębiak photography

Ciemna strona Norwegii

Dzien dobry w ten szary deszczowy dzień. Pogoda idealna na kawałek czekolady i wieczór przed telewizorem lub książce. Ja ostatnio znowu odwiedziłam bibliotekę w poszukiwaniu skarbów 😊

Ostatnio zainteresowały mnie norweskie książki pisane na podstawie faktów. Okazuje się, że jest bardzo sporo z mojej okolicy a nawet z małej miejscowości w której teraz mieszkam.

Okazuje się, że Norwegia nie jest taka do końca idealna jak Nam się często wydaje a lasy które Nas otaczają kryją wiele tajemnic…

Może nie bez powodu Norwegia słynie z wielu pisarzy kryminałów? A kilku z nich też mieszka tuż za rogiem 😉  ciekawie czyta się o miejscach którymi przyjeżdżasz prawie każdego dnia. Bez problemu patrzysz przez chwilę na znajome sklepy,ulice,domy oczami autora książki…

Jørn Lier Horst ze Staver czy Frode Larsen z Larvik są autorami wielu znanych kryminałów.

A może znasz historię 8 letniego chłopca z Kodal ? Książka jest napisana na faktach. Opowiada o jego narodzinach, radości babci, o miłości dziadków i dzieciństwie na ich ogrodzie…o problemach z ADHD, zachowaniu jego mamy i stosunku chłopca do jej nowego partnera. Chłopiec przychodził tak pobity do szkoły że przyjaciele pytali kim jest jak chciał się z nimi pobawić bo nie mogli go poznac. Kilka razy trafił do szpitala…w kraju nadzoru BARNEVERNET i bez stresowego wychowania dzieci…zostal zamordowany przez partnera matki.

A może ktoś z Was słyszał o jeziorze Goksjø kolo Sandefjord? Pewnego razu 12 letnia dziewczynka pojechała na rowerze tam popływać i już nie wróciła do domu…

Jest też książka „Bad Boy” o mężczyźnie z tatuażem na szyji…tak tak często jeździł autobusami w Larvik. Może wiecie czym się zajmował wcześniej i ile osób przez niego cierpiało?

Wybaczcie,że w takim mrocznym klimacie ale uważam że mieszkając tu warto znać historię tego miejsca…i to co powtarzam zawsze…uwielbiam słychać ludzi. Którzy mają coś ciekawego do powiedzenia…

Teraz czytam książkę „Lyspunktet” o dziewczynce która przez całe dzieciństwo bała się o swoją mamę. Widziała jak była bita przez ojca dziewczynki i cały czas starała się ja chronić…mimo tego, że sama była tylko dzieckiem…

Mimo, że norwegowie należą do jednych z nieszczęśliwych narodów to z drugiej strony też zmagają się z dużą częścią ludności która cierpi na choroby psychiczne. Na północy kraju często brakuje słońca a w związku z tym witaminy D która wpływa na nasze zdrowie fizyczne ale i psychiczne. Podróżne do Hiszpanii by „naładować baterie ” są bardzo popularne ale na pewno nie każdy z nich korzysta. Są też miejsca w których domy są bardzo daleko od siebie czyli czasami może brakuje kontaktu z drugim człowiekiem. Natura potrafii koic zmysły ale ciemny las z dala od cywilizacji może działać w odwrotny sposób…

…a może te wszystkie opowieści o trolach mają „ziarenko prawdy ” ? Może to one grasuja w lesie ?

Wierzysz w duchy? Może znasz historię „szarej damy” … prawie 300 lat temu 18 letnia pokojówka Elise została porwana przez Pettera Wessel.  Utonela w studni a jej dusza nigdy nie zaznala spokoju…podobno do dziś słuchać nocą w Stavern jak krzyczy ” Peter! Peter! ” historię o niej możemy poznać między innymi w książce „Toja  og losen ” czy bajce dla dzieci ” Jakten på den grø dame” . Elise byla kiedys gosciem pokoju 216 w hotelu Wasillioff i podobno do teraz straszy tam gości…

Taka troszkę ciemniejsza strona Norwegii…jednak nie mniej ciekawa…

Angelika.J dziękuję za polecone książki 🤗🤗

 

Photo Bovver Group

 

 

 

Moomintroll

Dzisiaj z okazji wolnego dnia wybraliśmy się z Laura na wycieczkę do biblioteki. Jedno z naszych ulubionych miejsc 💛

Na dziale dziecięcym od razu wpadła mi w oko postać Muminka na książce. Moja ukochana bajka z dzieciństwa. Chociaż strasznie się bałam Buki i musiałam zasłonić oczy albo uciec na moment do drugiego pokoju to i tak bajka była dla mnie magiczna. Kiedy Laura zajęła się malowaniem i kredkami ja wzięłam się za czytanie.

Przy okazji zapisałam kilka słówek do przetłumaczenia ☺ już kiedyś pisałam,że książki dla dzieci to wspaniała forma nauki norweskiego.

Fremmede lyder – obce głosy

Hviske – szeptac

Snike seg – skradac się

Høre fottrinn – słyszeć kroki

La meg se – pozwól mi zobaczyć

Et fyrtårn – latarnia morska

Stive – sztywniec

Beskjemme – zawstydzic

En frykt – lęk,  trwoga , obawa

Knirke -skrzypiec

Døren knirket – drzwi skrzypnely

Rasling – szumiec, szemrac, pobrzekiwac , szelescic

Taus – cichy, niemy

En stukk – tynk

Styrte – upasc, zwalić się , runąć

Å hamre på døra – walić w drzwi

Et fotspor – ślad

Ulte – zawył

Behold – bezpieczny, nienaruszony, nietkniety

Opplevelse –  przeżycie,  zdarzenie

Trochę straszne te słówka prawda ? 😉 nie…to tylko o małym nie groźnym duszku którego spotkał muminek 😊

Zapowiada się deszczowy tydzień więc na pewno jeszcze zrobimy sobie wycieczkę do biblioteki w tym tygodniu. Obiecuję wrócić z nową porcją norweskiego 😄

 

Miłego dnia ! ☔💧🌂

Praca..szkoła…Norwegia

Witam po dość długiej przerwie. Cały czas intensywnie…praca,dom,obowiazki i nie ma kiedy pisać chociaż bardzo to lubię 💜

Chciałam się podzielić z Wami kilkoma radami. Wiele razy widziałam na portalach społecznościowych pytania dotyczące pracy i szkoły w Norwegii i sama osobiście mam ochotę robić wszystko na plus żeby się rozwijać i może zdobyć jakieś wykształcenie tutaj lub chociaż kurs.

Polecam Wam serdecznie wybrać się do Karrieresenteret. Myślę, że blisko waszych miejscowości też są takie biura. Ja byłam dziś akurat w Tønsberg. Doradztwo jest dla osób które szukają pracy, chcą się uczyć lub potrzebują rady jak wykorzystać swoje kompetencje.

www.karrierevestfold.no – tutaj jest adres strony do biura w Vestfold. Spotkanie jest bezpłatne a można zdobyć naprawdę dużo cennych informacji i kontaktów.

Jeśli chodzi o studia i wykształcenie to doradzono mi zerknąć tutaj treider.no

Żeby dostać się do szkoły zazwyczaj trzeba mieć zdany egzamin z norweskiego – norskprøve B1 nivå.

Szkoły nawet te roczne są dość drogie ale można się starać o dofinansowanie – lånekassen.no

Kiedyś ktoś pytał też gdzie lepiej studiować czy w Polsce czy w Norwegii i dziś usłyszałam, że jeśli ktoś chce kontynuować karierę w Norwegii to lepiej studiować tutaj. Podobno wielu pracodawców patrzy na studia w Polsce jako alternatywę dla tych którzy nie dostali się na studia w Norwegii i po po prostu za to płacą w Polsce. Osobiście wydaje mi się, że mamy dobry poziom nauczania no ale tak dziś usłyszałam 😕

Bardzo ważny jest też język norweski jak i angielski i ja od tego zacznę moja drogę 😊☺

Jeszcze intensywniej pracować nad norweskim i zacząć przygodę z angielskim na nowo.

Duże znaczenie w kwestii szukania pracy w Norwegii ma też to gdzie mieszkamy. Vestfold jest bardzo atrakcyjną częścią kraju nie tylko dla obcokrajowców. Jest blisko do lotniska, promu do Szwecji i Danii i w miarę blisko Oslo. Niestety znalezienie pracy idzie tutaj drogą znajomości i dużego szczęścia lub super kwalifikacji. Są zawody które mają duże zapotrzebowanie na rynku. W szczególności te dla mężczyzn… 😉

To co jeszcze dziś usłyszałam to dla nas kobiet dobrze iść w kierunki medyczne. Pielęgniarki i opiekunki będą cały czas potrzebne ponieważ jest coraz więcej osób starszych.

Najważniejsze to stawiać sobie cele i dążyć do ich spełnienia. Mam nadzieję, że trochę pomogłam 😊

Lykke til!  – powodzenia ! 💪

” spełnienia marzeń.. „

Wczoraj skończyłam 26 lat..jeszcze niedawno nie mogłam się doczekać aż dostanę w końcu dowód osobisty i zrobię prawo jazdy a tu proszę… zostało 4 lata do trzydziestki 🙈

Czasami oglądam stare zdjęcia i życie tak bardzo się zmieniło. Czasami chciało by się cofnąć w czasie i może coś zmienić…teraz jesteśmy przecież mądrzejsi o tyle doświadczeń…

Większość z życzeń które czytałam mówiły o spełnieniu marzeń. To chyba najważniejsze żeby spełniać swoje marzenia zaraz po tym żeby być tylko zdrowym…

Każdy z Nas marzy o czymś innym. Może jedni pragną miłości inni wolności i podróży… moje marzenia też się zmieniły z moim wiekiem. Czasami nawet myślę, że na moje szczęście wszystkie się nie spełniły 😄 😉

Marzenia nabrały zupełnie innego sensu, kiedyś raczej pragnęłam coś posiadać a teraz szczególną wartość mają ludzie którzy są obok i chwilę które miło spędzam. Kiedyś nie czytałam kartek z życzeniami..był to tylko dodatek do prezentu. Teraz pierwsze co robię to czytam właśnie życzenia… ten czas który poświęca nam druga osoba jest najcenniejszy. O prezentach często się z czasem zapomina. Rzecz się zniszczy lub znudzi…nie raz namalowany uśmiech ketchupem na kanapce z serem rozwalił moje serce bardziej niż bukiet kwiatów 😉…

Kilka momentów które sprawiły, że ten dzień był szczególny… 💛

Rano czekało na mnie ciepłe kakao. Tego dnia nie piłam sama kawy rano.. w pracy uśmiech nie znikał mi z twarzy 😘 warto było wstać o 5.30 ☺

Tego dnia mogłam zobaczyć moich bliskich. Wypić kawę z rodziną. Im jestem starsza tym bardziej doceniam bliskie osoby.. zwykłe proste chwile…

Życzenia od przyjaciół z Polski. Są osoby które widzę tak rzadko a mimo tego jak się spotkamy to czuję się jakbym widziała je codziennie. Czasami jest tak ze słuchamy piosenki i przypomina nam różne momenty z naszego życia. Tak samo jest z przyjaciółmi. Czytasz wiadomość i czujesz się jak dawniej gdzieś na ognisku….lub na swojej 18 🙂 mimo, że właśnie dziś kończysz 26 lat oni są obok 💛

Kilka dni temu wpadłam na kawę do znajomej a ona nagle wyszła z kuchni z muffinką a w niej urodzinową świeczką i prezentem.. są też osoby które znamy krótko a tak dobrze się przy nich czujemy. I zawsze można o wszystkim porozmawiać 🍷😊 … i dają powód do uśmiechu przez resztę dnia.

Mam 26 lat,jestem kobietą, jestem mamą …będę spełniać marzenia,dążyć do celu i doceniać tych co są obok jeszcze bardziej niż zwykle.

Dobranoc.

 

 

 

 

Suksesskake !

Muszę się podzielić z Wami kolejnym ciastem które podbiło moje podniebienie. Kolejnym ciastem które mi wyszło a nie jestem dobra w pieczeniu 😊😉 przepis znaleziony na norweskim blogu.

Tutaj podaje tłumaczenie a pod nim oryginał :

SKŁADNIKI

Migdałowy spód :

– 4 białka z jajek

– 150 g cukru pudru

– 150 g migdałów

– 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

Żółty krem :

– 6 żółtek

– 150 g cukru

– 150 ml śmietanki 30%

– 1.5 łyżeczki cukru waniliowego

– 200 g masła

Do ozdoby:

– płatki migdałowe

Sposób przygotowania :

Ubij białka. Dodaj cukier puder i ubijaj dalej jak na bezę. Dodaj proszek do pieczenia i wymieszaj. Zmiel migdały i dodaj do masy.

Ciasto piecz w tortownicy o średnicy 24 cm.Spód wyłóż papierem do pieczenia. Ciasto piecz w 175 stopniach przez 30 min. Odstaw do ostygnięcia.

Wyciągnij ciasto ostrożnie, brzegi przejedz ostrym nożem tak żeby odeszło od formy. Ciasto przenieś na płaskie naczynie. Umyj okrągłą formę od tortownicy i umieść ponownie na ciasto ( tak żeby później wylać masę ) .

Wymieszaj żółtka , śmietankę 30% , cukier, cukier waniliowy w małym garnku. Podgrzewaj nie przerywając mieszania. Pozostaw krem do ostygnięcia do temperatury pokojowej. Następnie pokrój miękkie masło w kosteczki i wymieszaj razem z masą za pomocą stalowej trzepaczki ( ja użyłam miksera )

Wylej krem na ciasto i daj do lodówki.  Pozostaw do zastygnięcia ( najlepiej na całą noc ) .

Po wyciągnięciu z lodówki przejedź brzegi nożem i ściągnij okrągłą formę. Posyp płatkami migdałowymi do ozdoby.

 

Ingredienser

Mandelbunn:
4 eggehviter
150 g melis
150 g mandler
0,5 ts bakepulver

Gul krem:
6 eggeplommer
150 g sukker
1,5 dl kremfløte
1,5 ts vaniljesukker
200 g smør

Pynt:
mandelflarn

Fremgangsmåte

 

Pisk eggehvitene stive. Ha i melis og pisk videre til marengs. Bland i bakepulver. Mal mandlene og rør i til slutt.

Ha deigen i en rund kakeform (24 cm i diameter) med bakepapir i bunnen. Stek kaken midt i ovnen ved 175°C i 30 min. Avkjøl kaken helt i formen.

Løsne kaken forsiktig fra formen med en skarp kniv. Ta kaken ut av formen og fjern bakepapiret. Sett kaken på et passende fat. Vask kakeringen og sett den rundt kaken på fatet.

Bland eggeplommer, kremfløte, sukker og vaniljesukker i en liten kjele. Kok opp under stadig omrøring. Ta kjelen fra platen og la kremen avkjøle til romtemperatur. Pisk så inn mykt smør i små klatter med en stålvisp.

Ha kremen over kaken i formen og sett fatet i kjøleskapet til kremen har stivnet (jeg pleier å la kaken stå i kjøleskapet over natten). Skjær forsiktig langs kanten på formen med en skarp kniv og fjern kakeringen. Dryss noen mandelflarn over kaken til pynt.

„Emigrowane serce” 

Witam kochani.

Po ostatnich publikacjach bloga dostałam dużo komentarzy na temat tęsknoty za rodziną i polską.

Nie raz myślałam o tym gdzie jest tak naprawdę lepiej. Gdzie tak naprawdę jest moje serce? Większość z Nas wyjeżdża wiadomo..ze względu na lepsze zarobki. Jest też cześć która poprostu chciała coś w swoim życiu zmienić lub poznała za granicą swoją drugą połowę..powody są różne. Nie wiem jak Wy ale ja często sobie myślę gdzie jest mój prawdziwy dom? Tutaj mieszkam i mam pracę. Tu na świat przyszła moja córka. Tutaj planuje najbliższą przyszłość jednak moje myśli często są w Polsce.

Moje myśli są gdzieś na działce u rodziców wiosną, gdzieś w parku późnym wieczorem w lipcu kiedy z przyjaciółką dłubiemy słonecznik i rozmawiamy kilka godzin o byle czym, gdzieś pod blokiem gdzie sąsiad mówi kilka razy „dzień dobry” a sąsiadka krzyczy na dzieci hałasujace na placu zabaw.

Tak bardzo bym chciała czasami zadzwonić do mamy i powiedzieć, że dzisiaj mam ochotę na kopytka z sosem pieczarkowym, że jestem zmęczona i przyjdę do niej…tak bez planowania,zamawiania biletów wpaść do rodziców na kawę. Często przeglądam bilety i szukam okazji żeby chociaż na weekend być w rodzinnym domu i mieście. Z drugiej strony kiedy jestem już w Polsce jakiś dłuższy czas zaczynam tęsknić za spokojem i rutyną.  Za ciszą…mam ochotę iść na spacer bez makijażu i w dresie bo i tak pewnie nikogo nie spotkam. Kiedy siedzę na fotelu u fryzjerki nuce sobie po cichu ” sommertiden hei hei sommertiden ” … gdzie jest właściwie moje serce?  Moje myśli..

Gdzieś na którejś z plaż czerwcową nocą gdzie dzień równy z nocą czy może w moim kraju gdzie rodzina i przyjaciele z dawnych lat. W Polsce gdzie każdy mnie rozumie i mogę iść do sklepu kiedy chce nie martwiąc się że będzie pozamykane czy w Norwegii gdzie tworzę nowe życie. Poznałam tu nowych ludzi których nigdy nie zapomnę i którzy wiele mnie nauczyli. Czasami było mi ciężko i miałam dość..dość zimna,dość ciemności, dość spokoju. Pierwszy rok był najgorszy.

Teraz chyba tu jest mój drugi dom..chociaż nadal kocham miejsce z którego pochodzę

God jul !  Wesołych świąt !

To już moje czwarte święta Bożego Narodzenia w Norwegii. Myślę, że są tak samo piękne jak i w Polsce bo nie ważne gdzie jesteśmy .. ważne by najbliższe naszemu sercu osoby były przy Nas. Rodzinną i świąteczna atmosferę pełną tradycji i smaków z dzieciństwa można stworzyć wszędzie. Przy okazji miło jest poznać styl obchodzenia świąt w innych krajach.

A mianowicie Norwegia czyli święta pachnące cynamonem i pierniczkami ( pepperkaker )

Gdyby ktoś mnie zapytał jak kojarzą mi się święta Bożego Narodzenia w Norwegii to na pewno z domkami oswietlonymi mnóstwem światełek, ryżem na mleku z masłem, cukrem  i cynamonem ( risgrøt )  lub kremem ryżowym na słodko z sosem malinowym  (  riskrem ) i oczywiście grzanym winem pachnącym goździkami z gløgg. Do tego tylko palący się kominek, ciepły kocyk i ” KOSE” og   ” HYGGE ” ciężko mi wytłumaczyć te dwa słowa ale ogólnie chodzi o takie otaczanie się przyjemnymi,ciepłymi,ładnym przedmiotami. To taki ” przytulaśny ” klimt. Może to być nawet łyk naszej ulubionej herbaty i chwila wolnego czasu wieczorem  🙂 w wełnianym sweterku i grubych skarpetach 🙂

Wiem, że to nie wszystko co świąteczne w Norwegii ale chyba to po prostu najbardziej lubię. Jeśli chodzi o typowe dania świąteczne to nie urzekły mego serca ani podniebienia. Nigdy nie zamienię pierogów z kapustą i grzybami na kawałek tłustej świnki ( ribbe )

W wiekszosci norweskich firm organizowane są ( julebord ) czyli spotkania przedświąteczne dla wszystkich pracowników . Uważam to za fajny zwyczaj tym bardziej, ze jest tu wielu obcokrajowców i mają okazję zobaczyć jak wygląda część tradycji i spróbować potraw świątecznych typowych dla Norwegii. Na tego typu imprezach rozdawanie sa też czasami prezenty lub organizowane zabawy i konkursy. Jednym ze zwyczajów jest ukrycie migdala ( mandel ) w riskrem i osoba która na niego trafi na swoim talerzu otrzymuje nagrodę 🙂  U nas w pracy była to akurat marcepanowa świnka  ( marsipangris )

W tym roku miłym zaskoczeniem były dla mnie też prezenty które dostaliśmy w przedszkolu do którego chodzi moja córeczka. Był to pierwszy namalowany samodzielnie obrazek przez mojego maluszka, prawdziwe arcydzieło 13 miesięcznego bobaska oraz ręcznie robione skrzaty od opiekunek. Dzieci przez cały grudzień łączyły zabawę wraz z robótkami ręcznymi. Pieczenie pierników, malowanie obrazków i robienie ozdób na choinkę.  W Norwegii w grudniu jest ciemno do 9 rano więc kiedy rano wiozłam córkę na terenie przedszkola panował magiczny klimat. Kolorowe światełka i piosenki świąteczne 🙂 w szatni stała nawet mała szopka.

Chętnie poznam więcej zwyczajów świątecznym. Może ktoś z Was podzieli się ze mną ciekawostkami 😉