Moomintroll

Dzisiaj z okazji wolnego dnia wybraliśmy się z Laura na wycieczkę do biblioteki. Jedno z naszych ulubionych miejsc 💛

Na dziale dziecięcym od razu wpadła mi w oko postać Muminka na książce. Moja ukochana bajka z dzieciństwa. Chociaż strasznie się bałam Buki i musiałam zasłonić oczy albo uciec na moment do drugiego pokoju to i tak bajka była dla mnie magiczna. Kiedy Laura zajęła się malowaniem i kredkami ja wzięłam się za czytanie.

Przy okazji zapisałam kilka słówek do przetłumaczenia ☺ już kiedyś pisałam,że książki dla dzieci to wspaniała forma nauki norweskiego.

Fremmede lyder – obce głosy

Hviske – szeptac

Snike seg – skradac się

Høre fottrinn – słyszeć kroki

La meg se – pozwól mi zobaczyć

Et fyrtårn – latarnia morska

Stive – sztywniec

Beskjemme – zawstydzic

En frykt – lęk,  trwoga , obawa

Knirke -skrzypiec

Døren knirket – drzwi skrzypnely

Rasling – szumiec, szemrac, pobrzekiwac , szelescic

Taus – cichy, niemy

En stukk – tynk

Styrte – upasc, zwalić się , runąć

Å hamre på døra – walić w drzwi

Et fotspor – ślad

Ulte – zawył

Behold – bezpieczny, nienaruszony, nietkniety

Opplevelse –  przeżycie,  zdarzenie

Trochę straszne te słówka prawda ? 😉 nie…to tylko o małym nie groźnym duszku którego spotkał muminek 😊

Zapowiada się deszczowy tydzień więc na pewno jeszcze zrobimy sobie wycieczkę do biblioteki w tym tygodniu. Obiecuję wrócić z nową porcją norweskiego 😄

 

Miłego dnia ! ☔💧🌂

Praca..szkoła…Norwegia

Witam po dość długiej przerwie. Cały czas intensywnie…praca,dom,obowiazki i nie ma kiedy pisać chociaż bardzo to lubię 💜

Chciałam się podzielić z Wami kilkoma radami. Wiele razy widziałam na portalach społecznościowych pytania dotyczące pracy i szkoły w Norwegii i sama osobiście mam ochotę robić wszystko na plus żeby się rozwijać i może zdobyć jakieś wykształcenie tutaj lub chociaż kurs.

Polecam Wam serdecznie wybrać się do Karrieresenteret. Myślę, że blisko waszych miejscowości też są takie biura. Ja byłam dziś akurat w Tønsberg. Doradztwo jest dla osób które szukają pracy, chcą się uczyć lub potrzebują rady jak wykorzystać swoje kompetencje.

www.karrierevestfold.no – tutaj jest adres strony do biura w Vestfold. Spotkanie jest bezpłatne a można zdobyć naprawdę dużo cennych informacji i kontaktów.

Jeśli chodzi o studia i wykształcenie to doradzono mi zerknąć tutaj treider.no

Żeby dostać się do szkoły zazwyczaj trzeba mieć zdany egzamin z norweskiego – norskprøve B1 nivå.

Szkoły nawet te roczne są dość drogie ale można się starać o dofinansowanie – lånekassen.no

Kiedyś ktoś pytał też gdzie lepiej studiować czy w Polsce czy w Norwegii i dziś usłyszałam, że jeśli ktoś chce kontynuować karierę w Norwegii to lepiej studiować tutaj. Podobno wielu pracodawców patrzy na studia w Polsce jako alternatywę dla tych którzy nie dostali się na studia w Norwegii i po po prostu za to płacą w Polsce. Osobiście wydaje mi się, że mamy dobry poziom nauczania no ale tak dziś usłyszałam 😕

Bardzo ważny jest też język norweski jak i angielski i ja od tego zacznę moja drogę 😊☺

Jeszcze intensywniej pracować nad norweskim i zacząć przygodę z angielskim na nowo.

Duże znaczenie w kwestii szukania pracy w Norwegii ma też to gdzie mieszkamy. Vestfold jest bardzo atrakcyjną częścią kraju nie tylko dla obcokrajowców. Jest blisko do lotniska, promu do Szwecji i Danii i w miarę blisko Oslo. Niestety znalezienie pracy idzie tutaj drogą znajomości i dużego szczęścia lub super kwalifikacji. Są zawody które mają duże zapotrzebowanie na rynku. W szczególności te dla mężczyzn… 😉

To co jeszcze dziś usłyszałam to dla nas kobiet dobrze iść w kierunki medyczne. Pielęgniarki i opiekunki będą cały czas potrzebne ponieważ jest coraz więcej osób starszych.

Najważniejsze to stawiać sobie cele i dążyć do ich spełnienia. Mam nadzieję, że trochę pomogłam 😊

Lykke til!  – powodzenia ! 💪

” spełnienia marzeń.. „

Wczoraj skończyłam 26 lat..jeszcze niedawno nie mogłam się doczekać aż dostanę w końcu dowód osobisty i zrobię prawo jazdy a tu proszę… zostało 4 lata do trzydziestki 🙈

Czasami oglądam stare zdjęcia i życie tak bardzo się zmieniło. Czasami chciało by się cofnąć w czasie i może coś zmienić…teraz jesteśmy przecież mądrzejsi o tyle doświadczeń…

Większość z życzeń które czytałam mówiły o spełnieniu marzeń. To chyba najważniejsze żeby spełniać swoje marzenia zaraz po tym żeby być tylko zdrowym…

Każdy z Nas marzy o czymś innym. Może jedni pragną miłości inni wolności i podróży… moje marzenia też się zmieniły z moim wiekiem. Czasami nawet myślę, że na moje szczęście wszystkie się nie spełniły 😄 😉

Marzenia nabrały zupełnie innego sensu, kiedyś raczej pragnęłam coś posiadać a teraz szczególną wartość mają ludzie którzy są obok i chwilę które miło spędzam. Kiedyś nie czytałam kartek z życzeniami..był to tylko dodatek do prezentu. Teraz pierwsze co robię to czytam właśnie życzenia… ten czas który poświęca nam druga osoba jest najcenniejszy. O prezentach często się z czasem zapomina. Rzecz się zniszczy lub znudzi…nie raz namalowany uśmiech ketchupem na kanapce z serem rozwalił moje serce bardziej niż bukiet kwiatów 😉…

Kilka momentów które sprawiły, że ten dzień był szczególny… 💛

Rano czekało na mnie ciepłe kakao. Tego dnia nie piłam sama kawy rano.. w pracy uśmiech nie znikał mi z twarzy 😘 warto było wstać o 5.30 ☺

Tego dnia mogłam zobaczyć moich bliskich. Wypić kawę z rodziną. Im jestem starsza tym bardziej doceniam bliskie osoby.. zwykłe proste chwile…

Życzenia od przyjaciół z Polski. Są osoby które widzę tak rzadko a mimo tego jak się spotkamy to czuję się jakbym widziała je codziennie. Czasami jest tak ze słuchamy piosenki i przypomina nam różne momenty z naszego życia. Tak samo jest z przyjaciółmi. Czytasz wiadomość i czujesz się jak dawniej gdzieś na ognisku….lub na swojej 18 🙂 mimo, że właśnie dziś kończysz 26 lat oni są obok 💛

Kilka dni temu wpadłam na kawę do znajomej a ona nagle wyszła z kuchni z muffinką a w niej urodzinową świeczką i prezentem.. są też osoby które znamy krótko a tak dobrze się przy nich czujemy. I zawsze można o wszystkim porozmawiać 🍷😊 … i dają powód do uśmiechu przez resztę dnia.

Mam 26 lat,jestem kobietą, jestem mamą …będę spełniać marzenia,dążyć do celu i doceniać tych co są obok jeszcze bardziej niż zwykle.

Dobranoc.

 

 

 

 

Suksesskake !

Muszę się podzielić z Wami kolejnym ciastem które podbiło moje podniebienie. Kolejnym ciastem które mi wyszło a nie jestem dobra w pieczeniu 😊😉 przepis znaleziony na norweskim blogu.

Tutaj podaje tłumaczenie a pod nim oryginał :

SKŁADNIKI

Migdałowy spód :

– 4 białka z jajek

– 150 g cukru pudru

– 150 g migdałów

– 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

Żółty krem :

– 6 żółtek

– 150 g cukru

– 150 ml śmietanki 30%

– 1.5 łyżeczki cukru waniliowego

– 200 g masła

Do ozdoby:

– płatki migdałowe

Sposób przygotowania :

Ubij białka. Dodaj cukier puder i ubijaj dalej jak na bezę. Dodaj proszek do pieczenia i wymieszaj. Zmiel migdały i dodaj do masy.

Ciasto piecz w tortownicy o średnicy 24 cm.Spód wyłóż papierem do pieczenia. Ciasto piecz w 175 stopniach przez 30 min. Odstaw do ostygnięcia.

Wyciągnij ciasto ostrożnie, brzegi przejedz ostrym nożem tak żeby odeszło od formy. Ciasto przenieś na płaskie naczynie. Umyj okrągłą formę od tortownicy i umieść ponownie na ciasto ( tak żeby później wylać masę ) .

Wymieszaj żółtka , śmietankę 30% , cukier, cukier waniliowy w małym garnku. Podgrzewaj nie przerywając mieszania. Pozostaw krem do ostygnięcia do temperatury pokojowej. Następnie pokrój miękkie masło w kosteczki i wymieszaj razem z masą za pomocą stalowej trzepaczki ( ja użyłam miksera )

Wylej krem na ciasto i daj do lodówki.  Pozostaw do zastygnięcia ( najlepiej na całą noc ) .

Po wyciągnięciu z lodówki przejedź brzegi nożem i ściągnij okrągłą formę. Posyp płatkami migdałowymi do ozdoby.

 

Ingredienser

Mandelbunn:
4 eggehviter
150 g melis
150 g mandler
0,5 ts bakepulver

Gul krem:
6 eggeplommer
150 g sukker
1,5 dl kremfløte
1,5 ts vaniljesukker
200 g smør

Pynt:
mandelflarn

Fremgangsmåte

 

Pisk eggehvitene stive. Ha i melis og pisk videre til marengs. Bland i bakepulver. Mal mandlene og rør i til slutt.

Ha deigen i en rund kakeform (24 cm i diameter) med bakepapir i bunnen. Stek kaken midt i ovnen ved 175°C i 30 min. Avkjøl kaken helt i formen.

Løsne kaken forsiktig fra formen med en skarp kniv. Ta kaken ut av formen og fjern bakepapiret. Sett kaken på et passende fat. Vask kakeringen og sett den rundt kaken på fatet.

Bland eggeplommer, kremfløte, sukker og vaniljesukker i en liten kjele. Kok opp under stadig omrøring. Ta kjelen fra platen og la kremen avkjøle til romtemperatur. Pisk så inn mykt smør i små klatter med en stålvisp.

Ha kremen over kaken i formen og sett fatet i kjøleskapet til kremen har stivnet (jeg pleier å la kaken stå i kjøleskapet over natten). Skjær forsiktig langs kanten på formen med en skarp kniv og fjern kakeringen. Dryss noen mandelflarn over kaken til pynt.

„Emigrowane serce” 

Witam kochani.

Po ostatnich publikacjach bloga dostałam dużo komentarzy na temat tęsknoty za rodziną i polską.

Nie raz myślałam o tym gdzie jest tak naprawdę lepiej. Gdzie tak naprawdę jest moje serce? Większość z Nas wyjeżdża wiadomo..ze względu na lepsze zarobki. Jest też cześć która poprostu chciała coś w swoim życiu zmienić lub poznała za granicą swoją drugą połowę..powody są różne. Nie wiem jak Wy ale ja często sobie myślę gdzie jest mój prawdziwy dom? Tutaj mieszkam i mam pracę. Tu na świat przyszła moja córka. Tutaj planuje najbliższą przyszłość jednak moje myśli często są w Polsce.

Moje myśli są gdzieś na działce u rodziców wiosną, gdzieś w parku późnym wieczorem w lipcu kiedy z przyjaciółką dłubiemy słonecznik i rozmawiamy kilka godzin o byle czym, gdzieś pod blokiem gdzie sąsiad mówi kilka razy „dzień dobry” a sąsiadka krzyczy na dzieci hałasujace na placu zabaw.

Tak bardzo bym chciała czasami zadzwonić do mamy i powiedzieć, że dzisiaj mam ochotę na kopytka z sosem pieczarkowym, że jestem zmęczona i przyjdę do niej…tak bez planowania,zamawiania biletów wpaść do rodziców na kawę. Często przeglądam bilety i szukam okazji żeby chociaż na weekend być w rodzinnym domu i mieście. Z drugiej strony kiedy jestem już w Polsce jakiś dłuższy czas zaczynam tęsknić za spokojem i rutyną.  Za ciszą…mam ochotę iść na spacer bez makijażu i w dresie bo i tak pewnie nikogo nie spotkam. Kiedy siedzę na fotelu u fryzjerki nuce sobie po cichu ” sommertiden hei hei sommertiden ” … gdzie jest właściwie moje serce?  Moje myśli..

Gdzieś na którejś z plaż czerwcową nocą gdzie dzień równy z nocą czy może w moim kraju gdzie rodzina i przyjaciele z dawnych lat. W Polsce gdzie każdy mnie rozumie i mogę iść do sklepu kiedy chce nie martwiąc się że będzie pozamykane czy w Norwegii gdzie tworzę nowe życie. Poznałam tu nowych ludzi których nigdy nie zapomnę i którzy wiele mnie nauczyli. Czasami było mi ciężko i miałam dość..dość zimna,dość ciemności, dość spokoju. Pierwszy rok był najgorszy.

Teraz chyba tu jest mój drugi dom..chociaż nadal kocham miejsce z którego pochodzę

God jul !  Wesołych świąt !

To już moje czwarte święta Bożego Narodzenia w Norwegii. Myślę, że są tak samo piękne jak i w Polsce bo nie ważne gdzie jesteśmy .. ważne by najbliższe naszemu sercu osoby były przy Nas. Rodzinną i świąteczna atmosferę pełną tradycji i smaków z dzieciństwa można stworzyć wszędzie. Przy okazji miło jest poznać styl obchodzenia świąt w innych krajach.

A mianowicie Norwegia czyli święta pachnące cynamonem i pierniczkami ( pepperkaker )

Gdyby ktoś mnie zapytał jak kojarzą mi się święta Bożego Narodzenia w Norwegii to na pewno z domkami oswietlonymi mnóstwem światełek, ryżem na mleku z masłem, cukrem  i cynamonem ( risgrøt )  lub kremem ryżowym na słodko z sosem malinowym  (  riskrem ) i oczywiście grzanym winem pachnącym goździkami z gløgg. Do tego tylko palący się kominek, ciepły kocyk i ” KOSE” og   ” HYGGE ” ciężko mi wytłumaczyć te dwa słowa ale ogólnie chodzi o takie otaczanie się przyjemnymi,ciepłymi,ładnym przedmiotami. To taki ” przytulaśny ” klimt. Może to być nawet łyk naszej ulubionej herbaty i chwila wolnego czasu wieczorem  🙂 w wełnianym sweterku i grubych skarpetach 🙂

Wiem, że to nie wszystko co świąteczne w Norwegii ale chyba to po prostu najbardziej lubię. Jeśli chodzi o typowe dania świąteczne to nie urzekły mego serca ani podniebienia. Nigdy nie zamienię pierogów z kapustą i grzybami na kawałek tłustej świnki ( ribbe )

W wiekszosci norweskich firm organizowane są ( julebord ) czyli spotkania przedświąteczne dla wszystkich pracowników . Uważam to za fajny zwyczaj tym bardziej, ze jest tu wielu obcokrajowców i mają okazję zobaczyć jak wygląda część tradycji i spróbować potraw świątecznych typowych dla Norwegii. Na tego typu imprezach rozdawanie sa też czasami prezenty lub organizowane zabawy i konkursy. Jednym ze zwyczajów jest ukrycie migdala ( mandel ) w riskrem i osoba która na niego trafi na swoim talerzu otrzymuje nagrodę 🙂  U nas w pracy była to akurat marcepanowa świnka  ( marsipangris )

W tym roku miłym zaskoczeniem były dla mnie też prezenty które dostaliśmy w przedszkolu do którego chodzi moja córeczka. Był to pierwszy namalowany samodzielnie obrazek przez mojego maluszka, prawdziwe arcydzieło 13 miesięcznego bobaska oraz ręcznie robione skrzaty od opiekunek. Dzieci przez cały grudzień łączyły zabawę wraz z robótkami ręcznymi. Pieczenie pierników, malowanie obrazków i robienie ozdób na choinkę.  W Norwegii w grudniu jest ciemno do 9 rano więc kiedy rano wiozłam córkę na terenie przedszkola panował magiczny klimat. Kolorowe światełka i piosenki świąteczne 🙂 w szatni stała nawet mała szopka.

Chętnie poznam więcej zwyczajów świątecznym. Może ktoś z Was podzieli się ze mną ciekawostkami 😉