„Emigrowane serce” 

Witam kochani.

Po ostatnich publikacjach bloga dostałam dużo komentarzy na temat tęsknoty za rodziną i polską.

Nie raz myślałam o tym gdzie jest tak naprawdę lepiej. Gdzie tak naprawdę jest moje serce? Większość z Nas wyjeżdża wiadomo..ze względu na lepsze zarobki. Jest też cześć która poprostu chciała coś w swoim życiu zmienić lub poznała za granicą swoją drugą połowę..powody są różne. Nie wiem jak Wy ale ja często sobie myślę gdzie jest mój prawdziwy dom? Tutaj mieszkam i mam pracę. Tu na świat przyszła moja córka. Tutaj planuje najbliższą przyszłość jednak moje myśli często są w Polsce.

Moje myśli są gdzieś na działce u rodziców wiosną, gdzieś w parku późnym wieczorem w lipcu kiedy z przyjaciółką dłubiemy słonecznik i rozmawiamy kilka godzin o byle czym, gdzieś pod blokiem gdzie sąsiad mówi kilka razy „dzień dobry” a sąsiadka krzyczy na dzieci hałasujace na placu zabaw.

Tak bardzo bym chciała czasami zadzwonić do mamy i powiedzieć, że dzisiaj mam ochotę na kopytka z sosem pieczarkowym, że jestem zmęczona i przyjdę do niej…tak bez planowania,zamawiania biletów wpaść do rodziców na kawę. Często przeglądam bilety i szukam okazji żeby chociaż na weekend być w rodzinnym domu i mieście. Z drugiej strony kiedy jestem już w Polsce jakiś dłuższy czas zaczynam tęsknić za spokojem i rutyną.  Za ciszą…mam ochotę iść na spacer bez makijażu i w dresie bo i tak pewnie nikogo nie spotkam. Kiedy siedzę na fotelu u fryzjerki nuce sobie po cichu ” sommertiden hei hei sommertiden ” … gdzie jest właściwie moje serce?  Moje myśli..

Gdzieś na którejś z plaż czerwcową nocą gdzie dzień równy z nocą czy może w moim kraju gdzie rodzina i przyjaciele z dawnych lat. W Polsce gdzie każdy mnie rozumie i mogę iść do sklepu kiedy chce nie martwiąc się że będzie pozamykane czy w Norwegii gdzie tworzę nowe życie. Poznałam tu nowych ludzi których nigdy nie zapomnę i którzy wiele mnie nauczyli. Czasami było mi ciężko i miałam dość..dość zimna,dość ciemności, dość spokoju. Pierwszy rok był najgorszy.

Teraz chyba tu jest mój drugi dom..chociaż nadal kocham miejsce z którego pochodzę