„..Zachłanna życia…”

Właśnie zaczyna się kolejny dzień..budzik 5.45. Dzisiaj niedziela ale jadę do pracy. Zazwyczaj zaczynam o 8 ale dziś mam zamiar skończyć szybciej i jechać na siłownię. Chociaż nie wiem czy znajdę siły bo ostatnio jest dużo pracy…ale postanowienie noworoczne trzeba spełnić 😉

Ostatnie dni mijają jakoś tak trochę na narzekaniu…a bo praca mogła by być lepsza,bo tyle opłat w tym miesiącu, a Laura ma ciągle katar.. jakoś tak wszystkiego ciągle za mało. Ciągły strach i walka o lepsze jutro..

Dzisiaj w pracy jednak udało mi się skończyć szybciej 🙂 robię więc kawę i od razu jadę na siłownię. Laura z tatą pojechała na basen więc mam troszkę czasu dla siebie.

Już w pracy widziałam, że z nad morza idzie mgła i coraz bardziej pokrywa miasteczko. I znowu ta cisza i brak wiatru…powietrze też takie ciepłe. W tym ciągłym biegu zapominam jaki jest dzień. A dzisiaj niedziela.. na zegarku lekko po 11 i wpadło mi do głowy, że dawno nie byłam w kościele a przecież dzisiaj jest Polska msza. Nie wiem skąd ja biorę ostatnio siły i pomysły ale po pracy pojechałam na trening i po treningu jeszcze szybko pod kościół. W Polsce często chodziłam do kościoła się wyciszyć i pozbierać myśli a teraz nigdy nie ma na nic czasu. A ostatnio jestem tak spragniona życia, że najchętniej bym robiła 100 rzeczy na raz !

„Nie martwcie się zatem o jutro, bo jutro samo zatroszczy się o siebie. Starczy dniowi jego własnej biedy”   w kościele powitał mnie taki cytat …hmm. Słucham więc dalej księdza i średnio mi się podobało to co czyta. Żeby nie przejmować się jutrem i że majątek to nie wszystko itp. To co lepiej nie pracować i ogólnie mieć wszystko ” gdzieś ” ?

No ale słucham dalej. Ksiądz zaczyna mówić kazanie i opowiadać o tym jak rozumieć te słowa. Ja osobiście podchodze sceptycznie do księży i zazwyczaj jak idę do kościoła to pomodlić się i wyciszyć ale ten mnie bardzo zaciekawił. Opowiadał o swojej sytuacji w życiu…pasowało mi to trochę do tego z czym ja walczę na codzień.

Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną………. 

Przez to, że skupiłam się tak bardzo na tym co chce zapomniałam na chwilę o tym co już mam. I nie chodzi o to żeby zostawić wszystko i nie robić niż w życiu ale czerpać radość z tego co już udało się osiągnąć. A na pewno czeka Nas jeszcze dużo dobrego 🙂

Jestem tak bardzo zachłanna życia,że najchętniej bym była w kilku miejscach na raz i do tego pracowała na 100%, była idealna mamą i kobietą, miała super czysto w domu, chodziła na siłownię i na 5 kursów… ostatnio nawet nie potrafię odpoczywać bo wydaje mi się, że wtedy marnuje czas.

„Dlatego mówię wam: nie martwcie się o swoje życie, co będziecie jeść lub co pić będziecie; ani o swoje ciało, czym się przyodziejecie. Czy życie nie jest ważniejsze od pokarmu, a ciało od odzienia? Popatrzcie na ptaki na niebie..”

Wracam do domu..zmęczona ale szczęśliwa.Mgla otuliła juz całkiem miasto. Jutro nowy dzień 💚

 

One thought on “„..Zachłanna życia…”

  1. Post trafiony w 100%. Będąc tu w Norwegii ciągle dręczą mnie myśli co można jeszcze zrobić,jak zadbać o lepsze jutro. Zapominając, że powinno liczyć się to co już mamy i cieszyć z tego… co nie jest łatwe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *